Temat: Śmierć Marszałka - Rozdział 24
Data: 2005-09-26 o godz. 07:17:48
Autor: Bogusław Wołoszańsi


Tytuł: "Śmierć Marszałka"
Autor: Bogusław Wołoszański
Rozdział: Sekrety Kapitana Seebohma

Przez całą dobę w eterze rozbrzmiewały komunikaty, rozmowy, rozkazy. Oczywiście, najważniejsze informacje były zaszyfrowane czy też utajnione za pomocą dość prymitywnych kodów, ale doświadczony i uważny słuchacz nie miał większych kłopotów ze zrozumieniem tej wrzawy.
Kapitan Seebohm był mistrzem nad mistrzami. Po sposobie nadawania rozróżniał jednostki, lokalizował je i orientował w ich ruchach. Radiowe rozmowy żandarmów kierujących przejazdami kolumn pojazdów pozwalały mu orientować się w planach dowództwa jednostek VIII armii, lokalizować składy żywności i amunicji, dowiadywać się o terminach transportów z zaopatrzeniem, ich liczbie i zawartości. On i jego ludzie z Fernmeldeaufklarung Kompanie wsłuchiwali się codziennie w radiowe głosy brytyjskiej armii, obsługując aparaturę nasłuchową, zainstalowaną w kilku samochodach pancernych na wzgórzu nie opodal Tel-el-Eisa, nazwanym “Wzgórzem Jezusa”. 16 czerwca o 10.30 zarejestrowali rozmowę między dowództwem 29. brygady hinduskiej i 7. dywizji pancernej, z której wynikało, że tej nocy garnizon fortu El Adem zaatakuje pozycje niemieckie. Rommel, poinformowany o brytyjskich planach, rzucił do akcji 90. dywizję lekką, która zaatakowała zaskoczoną załogę El Adem i zajęła fort, będący ważnym ogniwem obrony Tobruku.
Na początku lipca 1942 r. wywiad VIII armii zlokalizował posterunek nasłuchowy kapitana Seebohma. Rozkaz zlikwidowania go otrzymał 48. batalion australijski z 9. dywizji piechoty, dowodzony przez podpułkownika H.H. Hammera - hodowcę owiec z Australii - którego żołnierze nazywali “Hard-as-nails Hammer” - “młotek twardy jak skała”. W nocy z 9 na 10 lipca batalion wyruszył na pozycje wyjściowe. Atak wydawał się trudnym zadaniem. Dookoła wzgórza rozciągały się stanowiska włoskiego 7. pułku Bersalierów. Liczono się z tym, że stuosobowa kompania Seebohma nie podda się bez walki. Podpułkownik Hammer nie chciał jednak, aby akcja została poprzedzona ostrzałem artyleryjskim. Sądził, że w samochodach posterunku obserwacyjnego można będzie znaleźć ważne dokumenty, które mogłyby zostać zniszczone wybuchami pocisków.
O 3.40 ruszyli do ataku. Susami przemierzali pustynię, aby jak najszybciej dotrzeć do włoskich okopów, gdy nagle przelatujący nisko samolot zrzucił flarę, której jasne światło zalało okolicę. Żołnierze przywarli do ziemi w oczekiwaniu gwałtownej kanonady, ale z włoskich pozycji nie padł żaden strzał. Bersalierzy spali. Dopiero gdy pierwsi żołnierze australijscy wdarli się do okopów, rozbudzone straże rozpoczęły ogień. Walka trwała krótko, ale odgłosy strzałów zaalarmowały Niemców, którzy naprędce zorganizowali obronę, chroniąc się za opancerzonymi samochodami.
Bitwa była niezwykle zacięta i krwawa. Żołnierze, którzy opróżnili magazynki pistoletów maszynowych lub nie zdążyli zarepetować karabinów, rzucali się do ataku z łopatkami lub bagnetami. Niemcy odpowiadali ogniem z karabinów maszynowych, ustawionych na samochodach, ale nie mogli celnie razić Australijczyków atakujących z dołu i mało widocznych na tle piasku. Zamknięci w niewielkim kręgu, chronionym burtami samochodów pancernych, nie mieli szans na wycofanie się. Zaledwie kilku żołnierzy niemieckich ze stuosobowej kompanii oddało się do niewoli. Pozostali zginęli lub odnieśli poważne rany. Seebohm, pchnięty bagnetem w brzuch i klatkę piersiową, żył jeszcze, ale po kilkunastu godzinach, przetransportowany do szpitala w Kairze, zmarł, nie ujawniwszy żadnego ze swoich sekretów. W samochodach jego posterunku nasłuchowego było jednak wystarczająco dużo dokumentów, aby uzmysłowić Brytyjczykom, jak dużo Rommel wiedział o ich wojskach. Pułkownik Walter Scott, badający zdobyte meldunki i notatki, zwrócił uwagę na poja
wiający się w dokumentach kryptonim “Kondor”, z którym dotychczas się nie spotkał.
Wszystko wskazywało na to, że posterunek Seebohma był jedną ze stacji szpiegowskich używających do szyfrowania książki Daphne du Maurier “Rebecca”; tylko tak można było wytłumaczyć obecność anglojęzycznej powieści w samochodzie Seebohma. Nic więcej pułkownik Scott nie mógł stwierdzić. Przejrzał zaledwie kilkadziesiąt dokumentów z tysięcy kartek zalegających duże, drewniane skrzynie, ale intuicja łowcy szpiegów podpowiadała mu, że “Kondor” to bardzo ważny trop. Nie mylił się...





Artykuł jest z Twoja-Strona.Net
http://twoja-strona.net/html

Adres tego artykułu to:
http://twoja-strona.net/html/Biblioteka_Art334.html