
Temat: Zobaczyć przyszłość
Data: 2005-06-23 o godz. 16:07:52 Autor: Kazimierz Pytko (Focus.pl)
Niemal wszyscy nawet jeśli się do tego nie przyznają, lubią rzucić okiem na horoskop.
Utarło się przekonanie, że z usług wróżek korzystają głównie słabo wykszkształceni, zagubieni ludzie z prowincji. Nic bardziej błędnego. Sondaż przeprowadzony przed dwoma laty na zlecenie magazynu "Capitol" wykazał, że 32% amerykańskich przedsiębiorców i menedżerów zasięgało rady nie tylko u ekspertów badających zjawiska na rynku, ale również u astrologów, chiromantów i spirytystów.
Znaki na niebie i ziemi
W starożytności człowiek nie miał wątpliwości, że jego losem kierują bogowie. Rozglądał się wokół i szukał zsyłanych przez nich znaków ? były w locie ptaków, kształcie błyskawic, układzie planet i gwiazd, w szumie drzew i głosach wyroczni, w snach. Zwykli ludzie mieli proste metody, zwane dziś zabobonami. Możni i wpływowi korzystali z usług specjalistów, którzy tylko dla nich sporządzali horoskopy i interpretowali znaki.
Żaden starożytny władca nie mógł się obejść bez nadwornych wróżbitów. Im trudniejszą decyzję miał podjąć, tym skwapliwiej wysłuchiwał proroctw. Aleksander Wielki przed wyprawą do Persji udał się do słynnej wyroczni w Delfach. Tradycja głosi, że trafił na dzień wolny od pracy i nie zastał Pytii. Najpotężniejszy człowiek w Grecji zmusił jednak kapłanów, by ją sprowadzili. Oburzona wieszczka jeszcze przed wejściem w trans skarciła natręta, rzucając z przekąsem: "Synu, nie ma na ciebie rady". Król uznał, że to mu wystarczy. Wyruszył na wojnę i rzeczywiście "nie było na niego rady".
Antyczną wiarę w przepowiednie ugruntowały okoliczności śmierci Juliusza Cezara. W noc przed zamachem żonie władcy przyśniło się, że z dachu ofiarowanego im przez Senat domu odłamało się zwieńczenie, spadło na ziemię i się roztrzaskało. Uznała to za zły znak i rankiem prosiła męża, by nie wychodził. Cezar zignorował prośbę. Na ulicy ? jak podaje biograf Plutarch - spotkał wróżbitę, który kilka dni wcześniej ostrzegał go przed Idami marcowymi (trzynastym dniem miesiąca). Wieszcz przypomniał przepowiednię, lecz Cezar odparł, że nic się nie stało, choć Idy już nadeszły. "Ale jeszcze się nie skończyły" - ripostował nieznajomy. Kilka godzin później władca został zasztyletowany.
Jego następcy nie igrali już z losem. Cesarz Oktawian August regularnie konsultował się z astrologami. Nielicznym sceptykom przypominał, że był niemowlęciem, gdy wróż Nigidiusz opracował dla niego horoskop, z którego wynikało, że zostanie ?panem świata?. To wszystko się sprawdziło - mawiał. Kazał więc bić monetę przedstawiającą nie tylko podobiznę, ale także znak zodiaku cesarza ? Koziorożca.
Prognozy polityczne
Książę Edward, syn królowej Wiktorii, tak długo czekał na przejęcie schedy po długowiecznej matce, że zaczął tracić nadzieję i skrycie konsultował się ze słynnym chiromantą Cheiro. Ten zalecił mu cierpliwość, obiecał koronę i przepowiedział, że jeden z jego następców, imienników - straci władzę przez kobietę. Edward VII zasiadł na tronie Wielkiej Brytanii w wieku 60 lat, Edward VIII stanął przed wyborem ? tron lub małżeństwo z rozwódką (Wallis Simpson). Wybrał kobietę.
Niedawno ujawniono, że ciężko chory prezydent Franklin Delano Roosevelt w kluczowym momencie II wojny światowej zaprosił do Białego Domu słynną wróżkę Ameryki Jane Dixon. Pytał, czy wystarczy mu czasu, by dokończyć misję ratowania świata. Usłyszał, że może nie zdążyć, bo karty dają mu tylko 6 miesięcy życia. Zmarł po niespełna 5. Z usług Dixon skorzystał już po wojnie Winston Churchill. Dowiedział się, że przegra najbliższe wybory. Skwitował to stwierdzeniem "Anglicy mnie nie zawiodą". Zawiedli.
W kontaktach z wróżkami wskazana jest dyskrecja, bo media tylko czekają na okazję, by ośmieszyć przywódcę, który radzi się gwiazd. Wystarczy przypomnieć drwiny z żony prezydenta Reagana Nancy, gdy jeden ze zdymisjonowanych ministrów ujawnił, że odwiedza ją w Białym Domu astrolożka.
Pierwsza dama Ameryki jako jedna z nielicznych postaci z pierwszych stron gazet publicznie potwierdziła swe spotkania. Z usług współczesnych magów zdarzyło się korzystać takiej racjonalistce jak Hillary Clinton.
Mniej skryci pod tym względem są Azjaci.
Przywódcy Birmy po wynegocjowaniu z Wielką Brytanią porozumień o niepodległości pierwsze kroki skierowali do astrologów. Chcieli zacząć nowy etap w dziejach kraju pod dobrym znakiem, więc zgodnie z horoskopem uroczyście proklamowali niepodległość o 4.20 rano. Gdy dwa lata później wróżbici ostrzegli premiera Nu, że dalsze trwanie jego rządu może skończyć się nieszczęściem, ministrowie podali się dymisji. Przetrzymali krytyczny moment i po 24 godzinach wrócili do pracy. Los nie dał się jednak oszukać i w 1952 roku władzę po zamachu stanu przejęło wojsko.
W latach 50. i 60. również przywódcy Nepalu i Sri Lanki wybierali na termin inauguracji swych rządów daty i godziny wyczytane w gwiazdach.
Kości zostały rzucone
W starożytności przed rozpoczęciem walki strony zasięgały opinii wieszczów. Robili to nawet bohaterowie biblijni. Król Dawid przed wyprawą na Amalekitów wezwał arcykapłana i zażądał, by wyjął jeden z dwóch noszonych w pektorale świętych kamieni. Gdy wylosował ten, który oznaczał "Tak", uznał, że to znak od Boga. Ruszył na wojnę i wygrał.
Słynne i powtarzane przez wieki zdanie Cezara "kości zostały rzucone" nawiązuje bezpośrednio do jednej z najczęstszych praktyk wróżebnych - odczytywania przyszłości z układu rzuconych kostek.
Wiara w proroctwa bywa zwodnicza. Przekonał się o tym legendarny Krezus. Pytał wyroczni w Delfach, czy powinien zaatakować Persję. Odparła, że jeśli to zrobi, "zniszczy wielkie państwo". Uznał, że to zapowiedź zwycięstwa, tymczasem zniszczonym państwem miała być jego ojczysta Lidia.
Nawet tacy sceptycy jak Napoleon lubili przed bitwą wybiec nieco w przyszłość. Cesarz woził z sobą Księgę Fortuny, do której zaglądał w noc poprzedzającą wydanie ostatnich rozkazów. Napoleon oficjalnie zwalczał wiarę w przesądy, nigdy jednak nie zapomniał, że w młodości słynna paryska wróżka Marie-Anne Lenormand przepowiedziała mu, że poślubi kobietę imieniem Józefina i zostanie największym z Francuzów.
Cesarzowa Józefina przyjęła Lenormand na swój dwór. Napoleon stracił do niej zaufanie, gdy z kart tarota wyczytała, że zawiśnie na szubienicy. Rozwścieczony kazał ją aresztować, ale po naleganiach żony uwolnił.
Spojrzenie w gwiazdy
Do najwierniejszych klientów wróżek należą ci, których los jest najmniej pewny - artyści, gwiazdy showbiznesu i menedżerowie. Obecnie w Hollywood pracuje kilkaset wróżek, chiromantów, spirytystów, kabalistów. Caroll Righter, który stawiał horoskopy Marlenie Dietrich i Mary Pickford, wywołał sensację, gdy dorobił się milionowej fortuny. Dla jego następców nie jest to nic nadzwyczajnego. Madonna, Tina Turner, Barbra Streisand, Tom Cruise i dziesiątki innych sław nie skąpią grosza na możliwość sprawdzenia, czy jutro będą jeszcze tak wysoko jak dziś.
Peter Sellers tylko na ekranie był beztroskim komisarzem Clouseau, niepokonaną "różową panterą". W realnym życiu tak uzależnił się od swego astrologa Maurice-a Woodruffa, że bez jego zgody nie podejmował żadnej decyzji. On dobierał mu nie tylko role, ale i żony.
Jeszcze lepiej niż w Hollywood wiedzie się mistrzom wiedzy tajemnej w Las Vegas czy Makau, gdzie bywalcy kasyn za trafną podpowiedź oferują 10-15 procent wygranej. Postęp naukowy w niczym nie zachwiał ich pozycji, wręcz przeciwnie - otworzył nowe możliwości.
Z szacunkowych danych wynika, że co roku potraja się liczba wróżek, numerologów, tarocistów świadczących usługi za pośrednictwem Internetu lub systemów audio-tele. Klienci nie muszą już składać wizyt w ich gabinetach, co zawsze niosło ze sobą ryzyko spotkania po drodze kogoś znajomego. Komfort i gwarancja anonimowości sprawiają, że popyt na usługi astrologiczne nieustannie rośnie. Wygląda więc na to, że najlepszym sposobem zapewnienia sobie bezpiecznej przyszłości staje się jej przepowiadanie.
|
|