Temat: Agonia III Rzeszy
Data: 2005-06-08 o godz. 20:26:08
Autor: Krzysztof Kęciek (Focus.pl)


W bunkrze Hitlera panowała atmosfera operetkowego patosu, śmierci i grozy
Ostatnie tygodnie życia dyktator spędził w ciasnym podziemnym labiryncie z betonu i stali. Tu, wśród huków eksplozji radzieckich pocisków, wydawał ostatnie szalone rozkazy. Tu wziął ślub, spisał testamenty, tu w końcu się zastrzelił. W upiornych katakumbach Goebbelsowie zabili sześcioro swoich dzieci, zaś podchmieleni esesmani urządzali hulanki i orgie. Obok, w piwnicach Nowej Kancelarii Rzeszy, krzyczeli z bólu i konali ranni żołnierze.
Przez dwa miesiące Adolf Hitler ukrywał się w betonowym labiryncie pod ogrodem Starej Kancelarii Rzeszy przy berlińskiej Wilhelmstrasse. Lebensraum (przestrzeń życiowa) brunatnego tyrana, który marzył o panowaniu nad światem, skurczyła się do 250 metrów kwadratowych - około 20 małych pomieszczeń. W smrodzie oleju napędowego, spalin z generatora, ludzkiego potu i moczu z przepełnionych klozetów, w widmowym blasku gołych żarówek - tłoczyli się wokół führera fanatycy, zdrajcy, drżące o swe życie młode kobiety i nazistowscy intryganci, do końca walczący o władzę.
Jak napisał wybitny niemiecki historyk Joachim Fest, nigdy przedtem upadek państwa nie pociągnął za sobą śmierci tak wielu istnień, zagłady tylu miast i spustoszeń tak ogromnych obszarów. Osaczony w bunkrze Hitler w najbardziej jaskrawy sposób pokazał swój prawdziwy, odrażający charakter - połączenie operetkowego patosu, wewnętrznej pustki i szatańskiej żądzy zniszczenia.


Początek końca
Hitler powrócił do Berlina w styczniu 1945 r., po tym, jak ostatnia ofensywa, którą podjął na Zachodzie - w Ardenach - zakończyła się sromotną klęską. Usiłował jeszcze mieszkać w swych apartamentach w Starej Kancelarii Rzeszy, jednak wypłoszyły go naloty. Kiedy gmachy Kancelarii legły w gruzach, mniej więcej w końcu lutego, führer zstąpił do bunkra. Sytuacja militarna hitlerowskich Niemiec była rozpaczliwa. Alianci przekroczyli Ren, zbliżali się do Łaby, okrążyli ostatni ośrodek gospodarczy Rzeszy - Zagłębie Ruhry. Milionowe armie radzieckie stały nad Odrą, w odległości zaledwie 70 km od Berlina, trzymały przyczółek na zachód od Kostrzyna i było pewne, że wkrótce ruszą do decydującego szturmu. 9 marca 1945 roku Hitler wydał rozkaz, aby bronić stolicy do ostatniego naboju. 15 marca minister ds. zbrojeń Rzeszy i ulubiony architekt wodza Albert Speer przedłożył mu memorandum, jasno wskazujące, że naloty bombowe oraz utrata terenów bogatych w węgiel doprowadzą do gospodarczej zagłady i uniemożliwią prowadzenie wojny za cztery do ośmiu tygodni. Führer, nie czytając, schował dokument do kieszeni. 19 marca wydał osławiony "rozkaz Nerona", nakazujący niszczenie przed nadchodzącym wrogiem całej infrastruktury, przemysłu, instalacji zaopatrzeniowych, dróg i mostów, tak aby Niemcy zamieniły się w cywilizacyjną pustynię. Nie przejmował się cierpieniami ludności cywilnej - uważał, że Niemcy, którzy ulegli w "odwiecznej walce narodów o byt", nie zasługują na przetrwanie. Brunatni agitatorzy niestrudzenie nawoływali do stawiania fanatycznego oporu: "Naszym obowiązkiem pozostaje nienawiść. Wszyscy wiemy, że najmroczniejsza jest godzina przed wschodem słońca. Pomyślcie o tym, gdy podczas walki krew będzie wam zalewać oczy i wokół was zapadnie zmrok. Cokolwiek się stanie, zwyciężymy. Śmierć bolszewikom! Niech żyje führer!".

Czekanie na cud
56-letni Hitler, którego demoniczna energia kiedyś wprawiała w entuzjazm masy, był już tylko wrakiem człowieka. Jego niegdyś lśniące, błękitne oczy stały się przekrwione i matowe. Miał trupiobladą cerę i czarne worki pod oczami, chodził zgarbiony, z trudem powłócząc nogami, z kącików ust ciekła mu ślina. Kapitan Gerhard Bold, który w lutym 1945 roku po raz pierwszy w życiu zobaczył Hitlera, dziwił się, że uścisk jego dłoni jest tak słaby. "Głowa mu się lekko chwiała. Lewe ramię zwisało bezwładnie, ręce bardzo się trzęsły. W oczach miał trudne do opisania błyski, całkiem nienaturalne i budzące lęk. Poruszał się jak starzec" - wspominał.
Theodor Morell, osobisty lekarz Hitlera, usiłował powstrzymać u swego pacjenta rozwijającą się chorobę Parkinsona, aplikując mu coraz większe dawki dziwnych leków, które wyrabiano z trujących roślin. Skutki tych specyfików były fatalne. Hitler mógł zasnąć tylko dzięki silnym środkom farmakologicznym. Ten fizyczny upadek pogłębiały codziennie napływające z frontów złe wieści. Pobladły dyktator niekiedy wychodził jeszcze na powierzchnię, najczęściej jednak zatrzymywał się w pół drogi. Odwiedzał wtedy swoje psy, trzymane w zaimprowizowanym pomieszczeniu za ubikacjami. On, który kiedyś perorował na wszelkie tematy, mówił już tylko o tresurze psów, sposobach zdrowego żywienia i podłości tego świata. Z chorobliwym apetytem pochłaniał kilkanaście ciastek dziennie. Wciąż jednak wywierał nieodparty wpływ na otoczenie. Lokatorzy bunkra - generałowie, esesmani, brunatni paladyni - byli posłuszni swemu wodzowi do końca.
Otuchę znajdował wpatrując się godzinami w portret Fryderyka Wielkiego pędzla Antona Graffa wiszący nad jego biurkiem. Tak jakby przy blasku świec rozmawiał z królem. Liczył, że uratuje go kolejny "cud domu brandenburskiego" - podczas wojny siedmioletniej król pruski Fryderyk II, przygnębiony poniesionymi klęskami, myślał o popełnieniu samobójstwa, ale 12 lutego 1762 r. niespodziewanie umarła jego nieubłagana przeciwniczka - caryca Elżbieta. Jej następca szybko zawarł pokój i Prusy ocalały. Wiarę w nowy cud rozniecał w swym führerze minister propagandy, arcykłamca Goebbels. Swoim modulowanym głosem czytał Hitlerowi fragmenty biografii Fryderyka II pióra brytyjskiego historyka Thomasa Carlyle'a. Wódz miał łzy w oczach.
Łudził się, że nie wszystko jeszcze stracone: armie Stalina wykrwawią się, ich "rzekoma przewaga" to przecież "największy bluff od czasów Czyngis-chana". Rzeszę uratują "cudowne bronie", w końcu musi też dojść do rozpadu "monstrualnego sojuszu" amerykańskich "plutokratów z bolszewikami". Liczył, że gdy Rosjanie spotkają się z zachodnimi aliantami nad Łabą, zaczną do siebie strzelać, a wtedy nazistowskie Niemcy staną się sojusznikiem Amerykanów, którym pomogą przegnać z Europy "azjatyckie hordy" Stalina. Należy tylko "proletariacko-bolszewickiemu kolosowi" zadać jeden miażdżący cios.

Wojska amerykańskie docierają do Łaby pod Magdeburgiem Rosyjski dezerter informuje, że wielka ofensywa radziecka rozpocznie się za cztery dni. Hitler już wcześniej nakazał saperom 9 Armii generała Theodora Busse stawianie min i drążenie tuneli w strategicznych wzgórzach Seelow górujących ponad bagnami na zachód od Kostrzyna. Busse twierdzi, że dysponuje silną artylerią, jest pewny zwycięstwa.
Nazajutrz zapewni Goebbelsa: "W razie potrzeby utrzymamy się tu, aż Amerykanie znajdą się tak blisko, że będą nas mogli kopnąć w dupę".

Podniecony Goebbels, który wcześniej pilnie studiował horoskopy, wieczorem dzwoni do Hitlera Opowiada o niespodziewanym zgonie prezydenta USA Franklina Delano Roosevelta: "Winszuję panu, mein Führer! W gwiazdach zapisane jest, że w drugiej połowie kwietnia nastąpi dla nas jakiś decydujący przełom. Dziś mamy piątek, 13 kwietnia. Roosevelt nie żyje. Oto i punkt zwrotny" - krzyczy Goebbels.
Uradowany wódz natychmiast zwołuje naradę, biega od jednego paladyna do drugiego, krzyczy, podtykając im otrzymane meldunki: "No i co? I kto miał rację? A nie chcieliście mi wierzyć!". Oto nastąpił cud domu brandenburskiego! Umarła caryca Elżbieta! Na naradzie omawia się nie tylko położenie polityczne i wojskowe, lecz także horoskopy i koniunkcje gwiazd. Przed nastaniem świtu rozwiewają się jednak wszystkie iluzje. Nadchodzi wieść o wzięciu przez armię radziecką Wiednia. Ziemia trzęsie się od bomb amerykańskiego nalotu dywanowego. W Nowej Kancelarii Rzeszy wybuchają liczne pożary, których nie ma czym gasić. Śmierć Roosevelta nie zmieni losów wojny.
Hitler siedzi w fotelu wyczerpany, wypalony, jakby pozbawiony wszelkiej nadziei. Pozwala korpusowi dyplomatycznemu, aby przeniósł się z zagrożonej oblężeniem stolicy do południowych Niemiec. Potem przygotowuje odezwę do żołnierzy frontu wschodniego: "Nasz śmiertelny wróg, żydo-bolszewicy, w decydującym ataku rzucają przeciwko nam wszystkie swoje siły".

Hitler postanowił do końca zostać w Berlinie i stanowczo odrzuca myśl o kapitulacji
W bunkrze atmosfera staje się coraz bardziej gorączkowa, na zewnątrz panuje prawdziwe piekło Lokatorzy katakumby nie mogą już wyjść na powierzchnię. Wszędzie z potwornym hukiem eksplodują granaty. Wilhelmplatz zamienił się w morze ruin, hotel Kaiserhof runął jak domek z kart, z gmachu ministerstwa propagandy została tylko biała fasada. Rosjanie zajęli już Köpenick, podeszli pod Spandau, za kilkanaście godzin mogą wedrzeć się do dzielnicy rządowej.
Berlin szturmuje około 465 tysięcy czerwonoarmistów, wspieranych przez 1500 czołgów. Stolicy broni niespełna 100 czołgów i 90 tysięcy żołnierzy Wehrmachtu, esesmanów, członków pospolitego ruszenia (Volkssturmu), zagranicznych ochotników. Niemcy stawiają zacięty opór, walczą o każdy dom, panzerfaustami rozbijają dziesiątki czołgów, ale nie mogą zwyciężyć w tej bitwie. Dowództwo radzieckie podciąga działa, które obracają w perzynę jeden budynek po drugim. Obrońcy w piwnicach są unicestwiani miotaczami ognia.
Hitler dowiaduje się, że dowódca 56 Korpusu pancernego generał Helmuth Weidling, który miał walczyć w południowym Berlinie, schronił się ze swym sztabem w wiosce olimpijskiej. Rozsierdzony, rozkazuje postawić go przed plutonem egzekucyjnym. Dowódca obrony Berlina generał Hellmuth Reymann zostaje za nieudolność zdymisjonowany.
Do bunkra niespodziewanie wpada Weidling, zapewnia generałów Wilhelma Burgdorfa, głównego adiutanta Hitlera, i Hansa Krebsa, że oskarżenia przeciwko niemu są fałszywe - jego stanowisko dowodzenia nadal znajduje się w południowo-wschodniej części Berlina, najwyżej 2 kilometry od pierwszej linii frontu. Następnego dnia Weidling niespodziewanie zostanie mianowany komendantem obrony Berlina. Gorzko powie Burgdorfowi: "Byłoby lepiej, gdyby kazał mnie pan rozstrzelać, wtedy ominąłby mnie ten zaszczyt".

Amerykańscy i radzieccy żołnierze spotykają się w Torgau nad Łabą Nie strzelają do siebie, lecz witają się przyjaźnie. Nadzieje Hitlera i jego paladynów na konflikt między sojusznikami rozwiewają się jak dym. Na centrum Berlina nieustannie spadają bomby i pociski. Ulice zmieniają się w płonące wąwozy. Wszędzie leżą martwi i konający żołnierze, uchodźcy, cywile. Nad całym miastem zawisa kopuła z ognia i dymu. Wśród trupów, zgliszcz i zapachu zgnilizny pijani esesmani urządzają orgie z nie mniej pijanymi kobietami.
"Lotne sądy doraźne" Hitlera wieszają na miejscu podejrzanych o tchórzostwo, dezercję i zdradę. Setki berlińczyków wybierają w tym piekle śmierć samobójczą. Między Kancelarią Rzeszy a Pariser Platz ostatni żołnierze Hitlera wybijają w murach stanowiska strzelnicze, ustawiają działa przeciwpancerne. Bunkier znajduje się pod huraganowym ogniem. Nawet w najgłębiej położonych pomieszczeniach po każdym wybuchu ze ścian sypie się kurz. W piwnicach Nowej Kancelarii Rzeszy panuje nieopisany chaos. W długich korytarzach gnieżdżą się śmiertelnie wyczerpani żołnierze Wehrmachtu i Volkssturmiści, między śpiącymi biegają cywilni uciekinierzy, pielęgniarki, pracownice Kancelarii usiłujące nieść pomoc rannym. W jednym z pomieszczeń urządzono wielką salę operacyjną. Naczelny lekarz Werner Haase ze zbombardowanego szpitala Charite, mimo że sam śmiertelnie chory, operuje dzień i noc. Podziemny korytarz łączący tę część Kancelarii z bunkrem Hitlera zostaje w wielu miejscach przestrzelony, a cienki strop wali się w dół.

Hitler nakazuje wysłać do Jodla rozpaczliwą depeszę "1. Gdzie są czołówki armii Wencka" 2. Kiedy nastąpi ich natarcie? 3. Gdzie jest 9 Armia generała Busse? 4. Dokąd przebija się 9 Armia? 5. Gdzie są czołówki armii Holstego??. Mijają godziny, lecz odpowiedź nie nadchodzi.

W sali konferencyjnej nagłe poruszenie Przypadkowo odebrano nadaną przez radiostację krótkofalową wiadomość o śmierci Benito Mussoliniego. Dyktator Włoch został ujęty przez partyzantów nad jeziorem Como i następnego dnia rozstrzelany. Wraz z Mussolinim zginęła jego kochanka Clara Petacci. Ciała duce i Petacci przewieziono do Mediolanu i powieszono głowami w dół na Piazzale Loreto. W bunkrze zapada przygnębienie. Hitler obawia się, że zostanie przewieziony do Moskwy i wystawiony w klatce na pokaz jak dzikie zwierzę. Przywódca III Rzeszy wie, że musi się spieszyć. Zaczyna żegnać się z najbliższymi współpracownikami. Są wśród nich Goebbels z żoną, ambasador Hewel, Wilhelm Mohnke, generałowie Burgdorf i Krebs, szef służby bezpieczeństwa Johann Rattenhuber, sekretarki, kilku wyższych oficerów SS. Hitler podaje każdemu rękę i wypowiada kilka słów, jednak szum urządzeń wentylacyjnych niemal zagłusza jego szept. O trzeciej nad ranem nadchodzi wreszcie odpowiedź od Jodla i Keitla Krótkie, pozbawione emocji zdania odbierają lokatorom bunkra wszelką nadzieję: "1. Czołówki Wencka utknęły na południe od jeziora Schwielow; 2. 12. Armia nie może więc kontynuować ataku na Berlin; 3. 9. Armia znalazła się w okrążeniu; 4. Korpus Holstego został zepchnięty do defensywy. W żadnym miejscu nie zdołano przebić się do Berlina?.
Ciężki ostrzał artyleryjski budzi Hitlera o 5.00 rano. Godzinę później Mohnke zostaje wezwany na dolną kondygnację biura. Dyktator siedzi w szlafroku koło łóżka. Pyta spokojnym głosem, jak długo jeszcze może trwać obrona. "Najwyżej kilka godzin, ponieważ Rosjanie podeszli już na odległość paruset metrów" - odpowiada dowódca "Cytadeli". Hitler podaje esesmanowi rękę: "Wszystkiego dobrego! Dziękuję panu! To było nie tylko dla Niemiec!". Około 7.00 Ewa Braun wychodzi na powierzchnię, aby jeszcze raz spojrzeć na słońce. Hitler również pokazuje się na schodach, ale ponieważ wszędzie eksplodują pociski, znika w mroku bunkra.

W katakumbach odbywa się ostatnia narada wojenna Generał Weidling informuje, że Rosjanie wdarli się do tunelu metra przy Vosstrasse, zaledwie 100 metrów od Kancelarii Rzeszy. Obrońcom skończyły się już panzerfausty. Weidling oświadcza, że bitwa o Berlin przypuszczalnie wygaśnie wieczorem. Namawia Hitlera, aby przebijał się do Poczdamu. Dyktator odmawia. Swoim zwyczajem zakazuje Weidlingowi kapitulacji. Żołnierze mają przedzierać się małymi grupami i nadal walczyć w lasach.
Po naradzie Hitler odbiera od adiutanta Ottona Günsche przyrzeczenie, że ten spali jego zwłoki, aby nigdy nie zostały znalezione. Schron ma pozostać nietknięty: "Chcę, aby Rosjanie wiedzieli, że przebywałem tu do końca". Günsche rozkazuje szoferowi Kempce, aby jak najszybciej dostarczył tyle benzyny, ile tylko zdoła zdobyć. W razie konieczności niech opróżni zbiorniki aut. Wkrótce potem esesmani pod ogniem z dział przenoszą kanistry z benzyną do przedniego bunkra.

Ewa Braun na pożegnanie ofiaruje Traudl Junge swe ulubione futro ze srebrnych lisów Sekretarka dziękuje, chociaż przeczuwa, że nigdy tego futra nie nałoży. Hitler w towarzystwie żony i sekretarek spożywa ostatni obiad, "posiłek skazańców z zachowaniem pozorów wesołości i zimnej krwi". Po krótkim obiedzie zwalnia ze służby swego ordynansa Heinza Lingego i radzi mu przebijać się na zachód. "Dla kogo miałbym się przebijać?" - pyta Linge. "Dla człowieka, który przyjdzie po mnie" - pada odpowiedź.

W sali konferencyjnej Hitler oficjalnie żegna się z Krebsem, Burgdorfem, Goebbelsami, ordynansem Linge, sekretarkami, wojskowymi Podaje rękę, niekiedy wypowiada niewyraźne słowa.
Ewa Braun obejmuje Traudl Junge: "Niech pani pozdrowi ode mnie Bawarię". W tym czasie na powierzchni Rosjanie szturmują Reichstag, zaś esesmani wciąż wieszają "dezerterów i tchórzy". Osobisty pilot Hitlera, generał policji Hans Baur, uporczywie prosi swego wodza, by się ratował. W Rechlin wciąż stoją gotowe do startu samoloty, prototypowe, ale niezawodne Junkersy 390 o zasięgu 18 tysięcy kilometrów. Baur jest gotów osobiście wywieźć führera do Japonii, Ameryki Południowej czy też na Bliski Wschód, gdzie arabscy szejkowie, podzielający poglądy Hitlera w kwestii żydowskiej, z pewnością udzielą mu schronienia. Führer III Rzeszy myśli już jednak tylko o śmierci. Podarowuje wiernemu pilotowi portret Fryderyka II (po śmierci wodza Baur wytnie obraz z ram i będzie wraz z nim uciekał z Berlina).
Jeszcze Magda Goebbels usiłuje zmienić los Hitlera, własny i swoich dzieci. Pada przed dyktatorem na kolana, błaga, aby się ratował. Hitler szorstko nakazuje jej odejść. Poświęca swej wielbicielce zaledwie minutę. Hitler i Ewa Braun wycofują się do małego gabinetu wyłożonego zielonymi i białymi płytkami Zamykają za sobą żelazne podwójne drzwi. W bunkrze zapada grobowa cisza, wszyscy czekają na strzał. Nagle z głośników rozlega się skoczna muzyka, to lokatorzy górnego bunkra urządzili sobie libację połączoną z tańcami. Wysłany do nich ordynans przekazuje, że wódz pragnie umrzeć w ciszy. Nikt go nie słucha, zabawa trwa dalej. Sekretarka Junge twierdzi, że słyszała strzał. Żaden z lokatorów bunkra tego nie potwierdza - wszystko zagłusza szum generatorów i urządzeń wentylacyjnych. W końcu Linge podchodzi do żelaznych drzwi, czuje zapach prochu. Cofa się więc i mówi do Bormanna: "Herr Reichsleiter, stało się!". Bormann, Linge i Günsche wchodzą do środka. Hitler leży na sofie z lekko przechyloną głową i otwartymi oczami. Jest martwy. Przypuszczalnie strzelił sobie w skroń z walthera kalibru 7,65, który spadł na podłogę. Ewa Braun, ubrana w czarną suknię ozdobioną wokół dekoltu różami, rozgryzła ampułkę z cyjankiem potasu. W przedśmiertnym skurczu podrzuciła wysoko kolana. Jej pistolet, niewykorzystany, leży na stoliku.
Relacje świadków są sprzeczne. Nie wiadomo do końca, czy Hitler umarł na sofie czy w fotelu. Czy strzelił sobie w usta czy w skroń. Czy przed naciśnięciem spustu zażył truciznę. Gruppenführer Rattenhuber twierdził w radzieckiej niewoli, że Hitler rozgryzł śmiertelną ampułkę, a w dziesięć minut później, wypełniając rozkaz wodza, Linge dla pewności strzelił mu w głowę.

Kempka, Günsche i inni wynoszą zwłoki Hitlera i jego żony na górę Z powodu ostrzału dopiero po kilku minutach udaje się złożyć ciała kilka metrów od bunkra. Zostają oblane 200 litrami benzyny. Zapałki gasną od podmuchów pobliskich pożarów, w końcu Bormann rzuca zapalony papier. Podczas gdy ciała skręcają się w ogniu, Goebbels, Bormann, Hewel, Kempka, przywódca Hitlerjugend Arthur Axmann, stają na progu i podnoszą ramię w nazistowskim pozdrowieniu. Szczątki nie spłonęły jednak doszczętnie, toteż jeszcze raz zostają podlane benzyną. Podoficer SS Hermann Karnau wieczorem widzi już tylko zwęglone szkielety. Kiedy usiłuje zepchnąć je nogą do dołu, rozpadają się na popiół.

Nowym kanclerzem Rzeszy zostaje Goebbels Usiłuje nawiązać rokowania z Rosjanami. Wysyła Krebsa, który mówi po rosyjsku i zna Stalina, do kwatery generała Wasilija Czujkowa. Stalin żąda jednak bezwarunkowej kapitulacji. Wieczorem Magda Goebbels podaje sześciorgu swoich dzieci środek usypiający, a potem, przy pomocy dr. Stumpfeggera, wlewa im do ust cyjanek. Nikt nie próbuje jej powstrzymać. Uśmierciwszy dzieci, zaczyna układać pasjansa.
Około 21.00 Goebbelsowie popełniają samobójstwo w ogrodach Kancelarii Rzeszy. Magda przed śmiercią przypina sobie złotą odznakę partyjną, którą podarował jej Hitler. Generałowie Burgdorf i Krebs popełniają samobójstwo w bunkrze. Inni, w małych, zorganizowanych przez Mohnkego grupach, usiłują przedrzeć się z Berlina. Niektórym, jak Axmannowi, się udaje, inni, jak Mohnke, Baur, Linge, Traudl Junge - dostają się do radzieckiej niewoli. Bormann i doktor Stumpfegger podczas ucieczki zażywają truciznę. Hewel popełnia samobójstwo. Wieczorem generał Weidling wzywa swe oddziały do zaprzestania walk. Niektóre jednostki w Berlinie stawiają jednakże rozpaczliwy opór jeszcze przez dwa dni.

Nad ranem żołnierze Pierwszej Dywizji Wojska Polskiego docierają do Bramy Brandenburskiej i zatykają biało-czerwony sztandar Nikt już nie broni katakumb. Około godziny 9.00 do podziemi wchodzą pierwsi żołnierze Armii Czerwonej. Rozchichotane lekarki i sanitariuszki szukają strojów "kobiety Gitlera". Z garderoby Ewy Braun zabierają eleganckie suknie i czarne koronkowe biustonosze.

Nieudolne próby Dönitza nawiązania rokowań z zachodnimi aliantami spełzają na niczym Generał Alfred Jodl podpisuje w kwaterze głównej generała Eisenhowera w Reims kapitulację Wehrmachtu.

Stalin żąda, aby kapitulacja została podpisana ponownie w obecności najwyższego dowództwa radzieckiego. Feldmarszałek Wilhelm Keitel podpisuje przeto w Karlshorst koło Berlina, w siedzibie radzieckich władz okupacyjnych, bezwarunkową i całkowitą kapitulację wszystkich niemieckich sił zbrojnych.
Keitel występuje butnie, z buławą i złotą odznaką NSDAP. Skazany wraz z Jodlem w procesie norymberskim, zawiśnie na szubienicy.





Artykuł jest z Twoja-Strona.Net
http://twoja-strona.net/html

Adres tego artykułu to:
http://twoja-strona.net/html/Biblioteka_Art130.html