Temat: Pojazd trudnych czasów
Data: 2005-06-04 o godz. 12:02:36
Autor: Maciej Michalski (Focus.pl)


Rower górski ma podobne zalety jak samochód terenowy - nie wymaga dróg i daje poczucie wolności
Czesław Lang, srebrny medalista olimpijski w kolarstwie szosowym (Moskwa 1980), lubi jazdę po górach. "Kolarstwo górskie zapewnia poczucie magii i wyzwolenia" - twierdzi. Im gorszy teren, tym więcej emocji. "Musisz mieć silne mięśnie i mocną psychikę, a nawet nieźle narypane, bo to nie jest zabawa dla mięczaków" - reklamuje rowerowe zjazdy z urwisk strona internetowa poświęcona najbardziej ekstremalnej konkurencji - downhill. Polega ona, mówiąc najkrócej, na jak najszybszym zjeżdżaniu ze stoku - na łeb na szyję, na złamanie karku.
Zjazd jako oficjalna dyscyplina został w Polsce zarejestrowany w 1999 roku.

Szalony zjazd, spokojniejszy cross
Kolarstwo górskie w mniej szalonej postaci to dyscyplina olimpijska, a w większości konkurencji rozgrywane są cykle zawodów o Puchar Świata. Kolarstwo tego typu ma szansę być jedną z najczęściej uprawianych masowo dyscyplin. Często na "górale" przesiadają się latem kolarze przełajowi, dla których właściwy sezon kończy się wraz z końcem zimy. "Startowałem na rowerze górskim nawet w Tour de France" - wspomina Dariusz Gil, sześciokrotny mistrz Polski w przełajach. W kolarstwie górskim są jeszcze fourcrossy i maratony. Te pierwsze to kolarskie sztafety, w których na poszczególnych zmianach ścigają się zawodnicy w określonym wieku i określonej płci, na przykład w pierwszej zmianie jadą sami juniorzy, a w trzeciej tylko seniorki. Maratony zaś to rodzaj crossów na trasie długości minimum 40 kilometrów. O ile zawody crossowe przypominają nieco bardziej ekstremalną wersją kolarstwa przełajowego i nie wymagają bardzo specjalistycznych rowerów, o tyle downhill jest dyscypliną ekstremalną i stawia zawodnikom i sprzętowi bardzo wysokie wymagania.

Idealny góral
Rowery górskie służące do zjazdów muszą być wyposażone w amortyzatory - szczególnie przy tylnym kole. Mają szersze opony, mniejsze przełożenia w przerzutkach, większe odstępy między widelcem a oponą. "Tu chodzi i o szybkość, i o łatwość manewrowania, sprzęt musi dokładnie reagować na ruchy kolarza, a warunki w terenie zmieniają się błyskawicznie. Pedały rowerów górskich są wykonane z samych prętów i nie mają przypinań" - dodaje Dariusz Gil. W zjeździe bardzo ważne są też hamulce - koniecznie tarczowe, typu V-brake lub hydrauliczne.
Technika jazdy znacznie różni się od stosowanej na rowerze szosowym. Trzeba nieustannie balansować ciałem. Najbardziej pracują nogi i ręce, a nie kręgosłup.
"Na góralu nie siedzi się, tylko przeważnie stoi na pedałach, podobnie jak podczas jazdy konnej w terenie, kiedy trzeba unosić się w strzemionach" - wyjaśnia Lang.
Kończyny są też najbardziej narażone na kontuzje. Oprócz stłuczeń, przed którymi mogą chronić nakolanniki i nałokietniki, częste są kontuzje kolan. Podczas upadków najczęściej pęka obojczyk, dlatego w downhillu zawodnicy stosują kaski, osłony na obojczyk i klatkę piersiową, rękawiczki.
Rower górski to najpopularniejszy dziś prezent dla dzieci i młodzieży. Rocznie w Polsce nabywców znajduje ponad milion "górali". Stan naszych dróg sprzyja sprzedaży rowerów odpornych na wyboje i dziury.
Za prekursora tego sprzętu uznawany jest Ignaz Schwinn, który w 1933 roku opracował najlepszą wersję roweru o oponach balonowych. Właściwa historia kolarstwa górskiego zaczęła się jednak dopiero w latach 70., kiedy modne stało się jeżdżenie na motocyklach po górach. Szczególnym powodzeniem cieszyły się strome zbocza najwyższej góry parku narodowego Marin County. Ze względu na zagrożenie dla środowiska naturalnego władze zakazały tego procederu. Motocykliści zasmakowali jednak w ekwilibrystycznych zjazdach, więc zrezygnowali z motorów i wsiedli na rowery. Amerykanin Gary Fisher wymyślił nową wersję roweru odpornego na trudne warunki terenowe i został uznany za wynalazcę współczesnego mountain bike'a.





Artykuł jest z Twoja-Strona.Net
http://twoja-strona.net/html

Adres tego artykułu to:
http://twoja-strona.net/html/Biblioteka_Art122.html