
Temat: Powietrzne monstrum
Data: 2005-06-02 o godz. 18:17:36 Autor: Lance Laytner (Focus.pl)
Samolot o rozpiętości skrzydeł równej dwukrotnej szerokości boiska piłkarskiego ma być największym, jaki kiedykolwiek wzbił się w powietrze.
Ogromny samolot uniesie jednorazowo pięć tysięcy żołnierzy wraz z ich sprzętem albo 38 ciężkich czołgów bojowych Abrams. Przy użyciu 100 takich maszyn można by w 72 godziny przerzucić półmilionową armię w dowolny zakątek świata.
"Będzie to największy, najcięższy samolot, jaki kiedykolwiek wzbił się w powietrze" - twierdzi John Skorupa, szef biura studiów strategicznych w dziale Nowoczesnych Samolotów Transportowych i Tankowców firmy Boeing Aerospace. "Jego masa własna będzie odpowiadała masie siedmiu Boeingów 747 jumbo jet z pełnym ładunkiem".
Podczas startu i lądowania samolot będzie się opierał na 76 kołach. Osiem silników turboodrzutowych, każdy o mocy 80.000 koni mechanicznych, będzie napędzało osiem 15-metrowych śmigieł. Gigantyczne 152-metrowe, składane skrzydła, mające powierzchnię 4050 m2, będą utrzymywały samolot wraz z ładunkiem w powietrzu.
Wydawałoby się, że tak ciężki samolot musi zużywać tyle paliwa, że jakikolwiek lot na długim dystansie staje się niemożliwy. A jednak John Skorupa zapewnia, że ta gigantyczna maszyna poruszająca się z prędkością 483 km/godz. będzie w stanie dolecieć w każde miejsce na Ziemi bez tankowania. Będzie bowiem dwa razy bardziej paliwooszczędna niż dowolny współczesny samolot liniowy.
Radziecki Potwór Morski
Cała sprawa rozpoczęła się w 1967 roku, kiedy to w Waszyngtonie CIA zwołała nadzwyczajną konferencję w celu przeanalizowania dziwnego zdjęcia, zrobionego nad ZSRR przez jeden z satelitów szpiegowskich. Na fotografii było widać samolot o wiele większy od jakiegokolwiek, o którego istnieniu wiedziano - masywny wodolot ze skrzydłami, które wydawały się zbyt krótkie i za małe, by pozwoliły maszynie wzbić się w powietrze.
"Wiedzieliśmy, że dzięki lataniu nisko nad wodą można uzyskać niesłychaną efektywność, dlatego chcieliśmy poznać tę technologię" - mówi Skorupa.
Amerykańscy szpiedzy działający na terytorium Związku Radzieckiego dowiedzieli się, że tą maszyną jest ekranoplan, czyli statek powietrzny do transportu wielkich ciężarów, latający nad wodą, z wykorzystaniem zjawiska aerodynamicznego zwanego poduszką powietrzną. W Pentagonie nadano mu oryginalny kryptonim ? Potwora Morskiego z Morza Kaspijskiego. Okazało się, że eksperymentalny samolot został zaprojektowany przez Rościsława Aleksiejewa, przyjaciela radzieckiego premiera Nikity Chruszczowa.
500-tonowy Potwór Morski (oficjalna nazwa - KM) został ukończony w 1966 roku. Aleksiejew miał nadzieję, że będzie mógł jednorazowo przerzucić przez ocean 900 żołnierzy. KM miał 10 silników odrzutowych - dwa na ogonie i osiem na skrzydłach. Był samolotem morskim, do uniesienia się nad wodę musiał osiągnąć prędkość 338 kilometrów na godzinę.
Po upadku ZSRR, w 1993 roku Pentagon rozpoczął intensywne badania nad Potworem z Morza Kaspijskiego. Projekt przekazano dostawcy amerykańskiego wojskowego sprzętu latającego, firmie Boeing Aerospace, która od lat już nosiła się z zamiarem zbudowania wielkiego samolotu transportowego.
Lot na poduszce powietrznej
Wydział samolotów eksperymentalnych Boeinga zaczął pracę od uczynienia samolotu znacznie lżejszym i znacznie większym od KM. Zrezygnowano z idei samolotu morskiego (startującego z wody), ponieważ wzmocniony kadłub był zbyt ciężki. Następnie wykorzystano efekt poduszki powietrznej. Zamiast małych skrzydeł (jak Rosjanie), zaprojektowano skrzydła nadzwyczaj duże.
Dotychczas najprostsza zasada latania głosiła: im wyżej, tym lepiej, ponieważ lot w rzadszym powietrzu zmniejsza zużycie paliwa. Podczas lotu powietrze nad górną powierzchnią skrzydła samolotu wiruje i spycha go w dół. Łatwiej więc latać na dużych wysokościach, ponieważ powietrze nie jest tam tak gęste i nie napiera na samolot z tak wielką siłą. Jest jednak jeszcze jedno zjawisko: jeśli samolot leci bardzo nisko nad ziemią, nad płaską powierzchnią, w powietrzu nie tworzą się zawirowania. Na tym właśnie polega efekt poduszki powietrznej. Powietrze dostaje się w pułapkę pod skrzydłami i tworzy poduszkę, która wypycha samolot do góry.
W ten sam sposób, praktycznie bez wysiłku lata pelikan (w przeciwieństwie np. do znacznie lżejszych mew, które energicznie machają skrzydłami podczas lotu nad wodą). Boeing nazwał swój samolot Pelikanem, w nadziei, że podobnie jak ptak będzie pokonywał wielkie dystanse, zużywając niewiele paliwa.
Dla najlepszego wykorzystania efektu poduszki powietrznej, samolot powinien lecieć na wysokości od 6 do 30 metrów nad płaskim terenem lub wodą. Na tak małej wysokości nie będzie mógł latać nad terenem zabudowanym czy nawet pagórkowatym, ale zakłada się, że w razie potrzeby Pelikan przeleci część trasy jak normalny samolot na wysokości 6 tysięcy metrów, dzięki temu ominie na przykład burze.
Żaden człowiek nie byłby w stanie ręcznie prowadzić Pelikana na wysokości 6 metrów nad ziemią. Automatyczny system sterowania samolotu poprowadzi go najkorzystniejszą i najbezpieczniejszą drogą. Uwzględni m.in. ukształtowanie terenu, warunki meteorologiczne, ekonomikę lotu, planowany (najdogodniejszy) termin przylotu.
Prom kosmiczny w luku
Maszyną zainteresowali się też inżynierowie z amerykańskiego programu kosmicznego. Rakiety używane do wynoszenia promów kosmicznych - ze względu na dużą gęstość powietrza, czyli duży opór - potrzebują gigantycznych ilości energii, a co za tym idzie, także paliwa.
NASA wyraziła zainteresowanie tym samolotem jako "pierwszym szczeblem startowym" dla statków kosmicznych. W luku ładunkowym Pelikana może się zmieścić cały prom. Ogromny samolot mógłby wynieść go na dużą wysokość, a tam wypuścić i pozwolić na włączenie własnych silników rakietowych, które z kolei wyniosłyby go w przestrzeń kosmiczną.
|
|