Temat: Cztery koła luksusu
Data: 2005-06-02 o godz. 18:13:43
Autor: Leszek Belke (Focus.pl)


Samochód przestał już być przedmiotem zbytku, ale fantastycznie wyposażona luksusowa limuzyna nadal jest obiektem marzeń
Gdzie leży różnica między samochodem "zwyczajnym" a luksusowym? Co znaczy "komfort" i jak go mierzyć - pojemnością silnika, rozmiarami nadwozia, a może... marką auta?


Najłatwiej oceniać auta na podstawie ceny. Tak właśnie robią Amerykanie, którzy dzielą je nie tylko na limuzyny, SUV, kombi i terenówki, ale też "near luxury" (prawie luksusowe), "luxury" i "high end" (z najwyższej półki). W Europie nie jest tak prosto, bo często "spartańskie" wozy sportowe o fenomenalnych osiągach są tak drogie, jak limuzyny w amerykańskim rozumieniu. Co zatem uznajemy za luksus? Bogate wyposażenie i eleganckie wykończenia. Wszechobecna elektronika ma sprawiać, że samochód będzie superbezpieczny, łatwy w prowadzeniu, wyręczy nas w trudnych sytuacjach, a wykończenia i wystrój z najwyższej jakości materiałów (skóra, drewno, tytan) sprawią, że poczujemy się w nim jak we własnym salonie, a nawet w tradycyjnym, eleganckim angielskim klubie. Ten mariaż nowoczesności i klasycznego komfortu nieodmiennie kusi, zaspokajając jednocześnie potrzebę bycia "na czasie". Luksusowy samochód XXI wieku mówi "dzień dobry" na przywitanie, przed podróżą podgrzewa fotele, ustawia w optymalnej pozycji kierownicę i siedzenie, żeby kierowca mógł wygodnie zająć miejsce. Auto chłodzi i grzeje, wentyluje i masuje, dba o rozrywkę i samopoczucie. Coraz częściej mówi się, że dla nowoczesnego człowieka samochód staje się powoli drugim domem. W wypadku najbardziej luksusowych limuzyn można powiedzieć, że już go zastąpił.

Janie, szampana!
Chcesz mieć tapicerkę z wielokolorowej skóry projektowanej przez znanego kreatora mody i marmurowe wykończenia w drzwiach? Musisz mieć Maybacha! Design, wyposażenie i technika tych niemieckich limuzyn spełnia wszystkie, także najbardziej wyrafinowane pragnienia. Jak precyzyjnie wyliczono, klienci Maybacha mają aż 2 miliony możliwości dopasowania limuzyny do swoich gustów i potrzeb. Zapłacić za to trzeba - bagatela! - około 1,5 miliona złotych. W Maybachu typ 62 odległość między przednimi i tylnymi fotelami wynosi aż 1,57 metra, czyli tyle, ile w "kompakcie" musi wystarczyć na dwa rzędy siedzeń. Z tyłu montuje się pojedyncze fotele, a nie kanapę. Rozkładają się niczym leżanki - pasażer może przyjąć pozycję półleżącą, z nogami i stopami wygodnie podpartymi na poduszkach. Z boków luźno, bo z tyłu w "62" są tylko dwa fotele. Między nimi można mieć lodówkę, w której bez problemu zmieści się duża butelka szampana. W Maybachu każdy z pasażerów ma do dyspozycji własny ciekłokrystaliczny ekran podłączony do najwyższej klasy urządzeń audiowizualnych, jest też pulpit z prawdziwego drewna, na którym zapewne... bardzo wygodnie podpisuje się czeki. Maybachem nie jeździ się samemu, co nie oznacza, że jego pasażer musi ślepo polegać na kierowcy - nad szklaną przegrodą, którą zamontowano między przednimi i tylnymi fotelami (opuszczana oczywiście elektrycznie), umieszczono panel wskaźników. W limuzynie jest też schładzana skrytka w desce rozdzielczej, rozsuwany dach panoramiczny "elektrotransparent" (można regulować elektrycznie ilość światła przenikającego do kabiny), urządzenie kontrolujące odstęp od poprzedzającego pojazdu i układ wentylacji foteli. Oferowane są również stylowe dodatki: od wykonywanych na miarę walizek i miękkich wełnianych kocy, poprzez kieliszki i kubełek do schładzania szampana wykonany z polerowanego srebra, po humidory (ozdobne pudełka z najdroższych gatunków drewna) do przechowywania cygar w odpowiedniej wilgotności.

Stąd do absolutu
Brytyjski Rolls-Royce chwali się maksymą swojego wielkiego założyciela sir Henry'ego Royce'a: "Zawsze trzeba dążyć do doskonałości. Dlatego trzeba brać to, co najlepsze i robić to jeszcze lepiej. Jeśli doskonałość nie istnieje, trzeba ją zaprojektować!". Szefowie firmy nie tylko się chwalą. W najnowszym modelu - Phantom - drzwi zamyka się elektrycznie po naciśnięciu małego guzika, a dla wygody pasażerów klimatyzacja ma regulację nadmuchu i temperatury oddzielnie dla każdego siedzenia. Nie trzeba przyciemniać całej tylnej szyby, bo drzwi przesunięto ku przodowi, a zamiast szyby zastosowano w nich małe lusterka. Odbijają i rozpraszają światło tak sprytnie, że nie widać wnętrza kabiny i tego, kto w niej siedzi. W tylnych drzwiach nowy Rolls ma schowki z dwoma firmowymi parasolami (rynienkami odprowadzającymi wodę, a parasole schną szybko, bo zostały pokryte warstwą teflonu). Luksusowe, miękkie i puszyste dywaniki pochodzą z markowej manufaktury Wiltona, egzotyczne drewno sprowadza się z Azji lub Afryki, a aluminium na ozdoby niczym nie ustępuje używanemu w samolotach myśliwskich. Każdy właściciel nowego Rollsa może się też pochwalić, że jego auto zbudowano ręcznie. Wykończenie każdego egzemplarza Phantoma wymaga blisko 260 godzin, czyli ponad siedmiu tygodni ciężkiej i precyzyjnej jak zegarmistrzowska pracy. Efekt odpowiada innej maksymie Royce'a: "Jakość pozostaje, kiedy od dawna nikt już nie pamięta o cenie".





Artykuł jest z Twoja-Strona.Net
http://twoja-strona.net/html

Adres tego artykułu to:
http://twoja-strona.net/html/Biblioteka_Art114.html