Załóż konto Strona główna  ·  Foto  ·  Download  ·  Twoje konto  ·  Wyślij newsa  ·  Forum  

Menu strony
Radio Radio
TV Video-stacja
Forum
Regulamin & Kontakt
Wyraź siebie
Twoje konto

Zasoby

Ostatnie posty na Forum?

Społeczność TS

Śmierć Marszałka - Rozdział 41 (Kategoria >> Sensacje XX Wieku)
Sojusznicy i Wrogowie


Tytuł: "Śmierć Marszałka"
Autor: Bogusław Wołoszański
Rozdział: Sojusznicy i Wrogowie


Późnym majowym wieczorem premier Winston Churchill zszedł do schronu pod masywnym budynkiem obok Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Jasno oświetlony, wąski korytarz, z metalowymi drzwiami do poszczególnych pomieszczeń schronu, przywodził mu zawsze na myśl najtrudniejsze dni 1940 r., gdy na Londyn sypały się niemieckie bomby... Naloty w 1942 r. były już rzadsze, ale Churchill lubił spędzać czas w podziemnym bunkrze. Cisza i nastrój tego pomieszczenia stwarzały atmosferę sprzyjającą skupieniu.
Wszedł do swojego pokoju, wyłożonego zielonkawym dywanem, i skierował się w stronę dużego biurka, nad którym wisiała ogromna mapa Europy. Rozległo się pukanie do drzwi.
- Generał Brooke, sir. - Młody żołnierz czekał na pozwolenie wpuszczenia gościa.
- Tak, tak, niech wejdzie. - Premier uniósł pokrywkę drewnianego pudełka, w którym przechowywał cygara. Wybrał jedno, obciął koniec w mosiężnej gilotynce i zapalił. Wkrótce pokój wypełniły kłęby dymu.
- Panie premierze - zameldował się generał.
- Niech pan siada - Churchill wskazał fotel przy biurku. - Czy zna pan ostatnie doniesienia z Waszyngtonu?
- Myśli pan o opinii generała Marshalla?
- Tak. On uważa, że Rosjanie nie przetrzymają niemieckiej ofensywy. - Churchill odwrócił się w stronę mapy i zaczął wyszukiwać wzrokiem rejony niemieckich uderzeń. - Faktem jest, że daleko zaszli... - dodał po chwili.
- Według naszych ocen, Armia Czerwona straciła w maju i czerwcu tego roku około 250 tysięcy żołnierzy, ale jednocześnie jej liczebność niemalże się podwoiła w stosunku do końca 1941 r., kiedy to Rosjanie mieli pod bronią około 2,5 miliona żołnierzy. Bardzo szybko rośnie u nich produkcja zbrojeniowa, ponieważ zakłady ewakuowane za Ural już podjęły normalną pracę. Oczywiście, postępy wojsk niemieckich mogą być niepokojące, ale im dalej zapuszczają się w głąb Rosji, tym trudniejsza staje się ich sytuacja logistyczna. Oddziały partyzanckie, działające na tyłach, liczą obecnie około 250 tysięcy ludzi, kierowanych przez Kreml. Niemieckie linie komunikacyjne wydłużają się, a jednocześnie dywizje są rozpraszane wzdłuż ogromnego frontu o długości około 2,5 tysiąca mil. Panie premierze, nie zgadzam się z opinią generała Marshalla, że Rosjanom grozi klęska - zakończył swój wywód Brooke.
- Uważa pan więc, że inwazja naszych wojsk na kontynent, która zmusiłaby Niemców do przerzucenia z frontu wschodniego części wojsk, nie jest koniecz-
- Uważam - powiedział z naciskiem Brooke - że przedwczesne otwarcie frontu zachodniego może zakończyć się jedynie straszliwą jatką, która zredukuje do minimum nasze szansę na ostateczne zwycięstwo.
- Roosevelt nalega...
- Bez wątpienia pod wpływem Marshalla! - W tonie, jakim Brooke wymawiał nazwisko swego adwersarza, można było wyczuć wyraźną antypatię. - Lub Hopkinsa. Jestem zdania, że możemy najwyżej przeprowadzić duży rajd na francuskie wybrzeże. W ten sposób odciągniemy z frontu wschodniego część sił Luftwaffe. Sądzę jednak, że rozwój sytuacji w Afryce Północnej skłoni Roosevelta do przyjęcia naszego projektu, związanego z inwazją w tamtym rejonie.
To był plan, który Churchill pieczołowicie hołubił. Inwazja wojsk anglo-amerykańskich na wybrzeże Afryki Północnej pozwoliłaby osiągnąć wiele celów za jednym zamachem. Przede wszystkim dawała szansę rozgromienia wojsk niemiecko-włoskich, zagrażających Kairowi; pozwalała Brytanii objąć w mocne władanie wybrzeże Morza Śródziemnego, przez które prowadziły najważniejsze szlaki komunikacyjne do brytyjskich kolonii na Bliskim i Dalekim Wschodzie; dawała też bazę, z której mogłyby wyruszyć wojska do Europy - najpierw do Włoch, a później na Bałkany, aby stamtąd z kolei rozpocząć zwycięski marsz do Berlina.
Przeszkodę w realizacji tego przejrzystego planu stanowili Roosevelt i Stalin. Radziecki dyktator zdawał się odgadywać plany Churchilla, a nie miał zamiaru mu ich ułatwiać. Chciał, aby zachodni alianci jak najszybciej uderzyli na Francję. Co na tym zyskiwał? Przekreślał możliwość inwazji na Bałkany, grożącą wejściem wojsk alianckich na Węgry, do Czechosłowacji i Polski. Państwa te chciał widzieć jako radzieckie zdobycze wojenne. Bitwa na wybrzeżach Francji zmusiłaby Niemców do skierowania tam części sił z frontu wschodniego. Gdyby nawet Niemcy odnieśli zwycięstwo, i tak musieliby pozostawić wiele dywizji we Francji w obawie przed następnymi inwazjami. Przegrana i duże straty zachodnich aliantów nie martwiły Stalina. Wolał, żeby wojska anglo-amerykańskie nie były za silne. Uważał, że Związek Radziecki może wygrać wojnę sam, byle tylko alianci odciągnęli co nieco Niemców i tym samym dali Armii Czerwonej czas na mobilizację rezerw i uzupełnienie zaopatrzenia.
Stalin musiał wzmóc presję na Roosevelta, aby skłonił on Churchilla do jak najszybszej inwazji we Francji. Z taką misją wyruszył z Moskwy Wiaczesław Mołotow, ludowy komisarz spraw zagranicznych. Pierwszym etapem jego podróży był Londyn, gdzie osobisty samolot Mołotowa Pe-8 wylądował po południu 20 maja 1942 r.
Churchill nie starał się nawet ukryć niechęci wobec planu szybkiego utworzenia drugiego frontu w Europie:
- Czynimy przygotowania do lądowania na kontynencie w sierpniu lub wrześniu 1942 r. - Słowa Churchilla nie miały żadnego znaczenia. Szybko przeszedł do sedna sprawy: - Głównym czynnikiem ograniczającym wielkość operacji inwazyjnej jest brak specjalnych okrętów desantowych. Zrozumiałe jest, że nie byłoby korzystne dla Rosjan ani aliantów podejmowanie akcji inwazyjnej za wszelką cenę. Akcji, która zakończyłaby się katastrofą, dając nieprzyjacielowi okazję do chwały z powodu naszej klęski. Jest niemożliwe określenie, kiedy sytuacja dojrzeje do przeprowadzenia takiej operacji. Nie możemy więc składać żadnych obietnic, ale jeżeli będzie to możliwe i uzasadnione, nie zawahamy się przed wprowadzeniem planów w życie.
Mołotow liczył na to, że prezydent Roosevelt podejmie inną decyzję i zmusi krnąbrnego sojusznika z Londynu do przyśpieszenia ataku.
Z Londynu udał się do Waszyngtonu. W czasie rozmowy w Białym Domu stwierdził:
- Jeżeli przesunie pan termin inwazji na Europę, będzie musiał pan ewentualnie przejąć cały ciężar wojny, a jeśli Hitler stanie się niekwestionowanym władcą kontynentu, przyszły rok będzie bez wątpienia znacznie gorszy niż obecny [do przeprowadzenia inwazji - B W].
Mołotow wiedział doskonale, które argumenty wysuwać. Wywiad radziecki informował go bowiem, że Roosevelt obawia się załamania Związku Radzieckiego...
- Upoważniam zatem pana do poinformowania Stalina, że oczekujemy utworzenia drugiego frontu jeszcze w tym roku - powiedział prezydent.









Autor: Bogusław Wołoszańsi

Prawa autorskie © . Wszelkie Prawa Zastrzeżone.



Opublikowane: 2006-03-06 (330 odsłon)

[ Wróć ] Biblioteka index


Wszelkie prawa zastrzeżone 2004-2012 © Twoja-Strona.Net. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne z akceptacją regulaminu

Teledyski.Info | Pobieracz.Net | Hostuje.net | Torenty.biz | Wordpressy.pl | 1ts.pl

System Cache v1.0 włączony. Kopia cache.