Załóż konto Strona główna  ·  Foto  ·  Download  ·  Twoje konto  ·  Wyślij newsa  ·  Forum  

Menu strony
Radio Radio
TV Video-stacja
Forum
Regulamin & Kontakt
Wyraź siebie
Twoje konto

Zasoby

Ostatnie posty na Forum?

Społeczność TS

Śmierć Marszałka - Rozdział 32 (Kategoria >> Sensacje XX Wieku)
Guernsey i Lofoty - Niepowodzenie i Sukces


Tytuł: "Śmierć Marszałka"
Autor: Bogusław Wołoszański
Rozdział: Guernsey i Lofoty - Niepowodzenie i Sukces


Kilka miesięcy wcześniej komandosi podpułownika Slatera wyruszyli do walki, ale ich wypad na Guernsey - niewielką wyspę na kanale La Manche - miał charakter treningowy. Otrzymali rozkaz zlikwidowania nabrzeżnego stanowiska karabinu maszynowego i przecięcia linii łącznościowych, a w tym czasie druga grupa - 11. Independent Company - miała zaatakować lotnisko wojskowe i zniszczyć co się da.
W niedzielę 14 lipca 1940 r. o godzinie 18.00 obydwa ddziały wyruszyły do akcji z portu w Darthmouth na pokładach niszczycieli Scimitar i Saladin. Za nimi płynęły barki RAF, używane na co dzień do ratowania rozbitków, ale wobec braku jednostek desantowych, miały w ostatniej fazie podróży przewieźć komandosów z niszczycieli na ląd.
Gdy tylko armada wyszła z portu, zaczęły się kłopoty. Dwie barki zawróciły ze względu na awarie silników. Te, które kontynuowały rejs, mogły zaalarmować Niemców, gdyż silniki pracowały tak głośno, że słychać je było z odległości wielu mil. Ale to był dopiero początek złej passy.
Koło północy niszczyciele zbliżyły się do północnego krańca wyspy i komandosi przesiedli się do barek. Jednakże zamiast w stronę wyspy popłynęli z powrotem do Wielkiej Brytanii, gdyż kompas dowódcy źle wskazywał strony świata. Błąd wykryto po wielu minutach, gdy barki przebyły już spory kawał. Zawróciły i dopiero po l.00 zbliżyły się do brzegu, gdzie tymczasem zaczął się przypływ. Żołnierze musieli wskakiwać do wody głębokiej na półtora metra. Próby przetransportowania na brzeg moździerzy i ciężkich karabinów maszynowych zakończyły się niepowodzeniem; cały ciężki sprzęt zatonął. W dodatku pogoda gwałtownie się popsuła. Deszczowe chmury skryły księżyc i komandosi, błądząc po ciemku, mieli ogromne kłopoty z odnalezieniem celu. Gdy wreszcie zlokalizowali stanowisko ciężkiego karabinu maszynowego, które mieli zniszczyć, okazało się, że nie ma tam ani broni, ani żołnierzy. Nagle Durnford Slater przewrócił się, a jego odbezpieczony thompson wystrzelił serię, która zaalarmowała Niemców. Na szczęście nie potrafili o
ni zlokalizować napastników i Brytyjczycy bez strat wycofali się do miejsca zbiórki. Tam z kolei okazało się, że barki kołyszą się na falach kilkadziesiąt metrów od brzegu i trzeba do nich dopłynąć. Czterech komandosów przyznało się, że nie umie pływać. Pozostawiono ich na brzegu.
Żołnierze z 11. Independent Company też nie mieli szczęścia. Złe kompasy naprowadziły jedną z łodzi na skałę, gdzie zatonęła. Pozostali dotarli co prawda do brzegu, ale nie zdołali odnaleźć lotniska i powrócili na niszczyciel.
Premier Winston Churchill na wieść o fiasku pierwszego rajdu powiedział: “Niech już nie będzie takich głupich niepowodzeń jak na Guernsey”.
Durnfordowi Slaterowi okazja do zrehabilitowania się żołnierzy trafiła się kilka miesięcy później, l marca 1941 r. 500 komandosów z Commando 3 i 4 oraz saperów z Royal Engineers wyruszyło na pokładach promów kursujących w czasie pokoju po kanale La Manche - Princess Emma i Princess Beatrix - na norweskie wyspy odległe o 900 mil morskich - Lofoty. Powodzenie tak dalekiego rajdu musiałoby wywołać wiele hałasu w świecie i to był główny powód zorganizowania tej wyprawy. Wyspy nie miały bowiem większego znaczenia militarnego. Znajdowały się tam przetwórnie tranu, których zniszczenie postawiono za główny cel misji. Ponadto komandosi mieli zachęcić Norwegów zdecydowanych do walki z Niemcami do wstąpienia do oddziału. Mieli także aresztować kolaborantów.
W czterech portach, do których komandosi dobili na nowych okrętach LCA, opuszczonych przed akcją z promów, ludność zgotowała im owacyjne powitanie. Jedynie niemiecki trawler narobił trochę kłopotu, rozpoczynając ogień do konwoju, ale szybko został zatopiony pociskami z niszczyciela HMS Somali, osłaniającego operację. Komandosi wysadzili przetwórnie tranu, zabrali ze sobą 300 ochotników, którzy zdecydowali się podjąć walkę z Niemcami w szeregach British Army i nie niepokojeni wrócili do kraju. Ich najchlubniejszy czas miał dopiero nadejść...









Autor: Bogusław Wołoszańsi

Prawa autorskie © . Wszelkie Prawa Zastrzeżone.



Opublikowane: 2005-12-17 (322 odsłon)

[ Wróć ] Biblioteka index


Wszelkie prawa zastrzeżone 2004-2012 © Twoja-Strona.Net. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne z akceptacją regulaminu

Teledyski.Info | Pobieracz.Net | Hostuje.net | Torenty.biz | Wordpressy.pl | 1ts.pl

System Cache v1.0 włączony. Kopia cache.