|
Snopy iskier, kwiaty, wachlarze, płonące w ciemnościach kaskady. Sztuczne ognie dodają blasku wielkim uroczystościom
Kiedy w VII wieku dotarły do świata arabskiego, nazwano je "chińskimi strzałami". Chińczycy wymyślili je początkowo na potrzeby militarne - z drewnianych rakietnic wypuszczali strzały na wroga. Z czasem fajerwerki zdobyły popularność także w Europie, w XIV wieku dość często używano ich już jako efektownego ornamentu podkreślającego niezwykłość chwili. Na przykład w Anglii sztuczne ognie po raz pierwszy rozświetliły niebo podczas ślubu Henryka VII w 1486 r.
Dzisiejsze pokazy to prawdziwe plenerowe spektakle. Zwykle są przygotowywane z ogromnym rozmachem. Im ważniejsza uroczystość, tym więcej starań dokładają organizatorzy, by widowisko malowane na niebie było jedyne w swoim rodzaju.
Prawdopodobnie największy i najbardziej kosztowny (3 miliony dolarów) pokaz sztucznych ogni odbył się w Australii podczas otwarcia olimpiady Sydney 2000. Ponad 100 lat wcześniej (w 1892 r.), w 400-setną rocznicę odkrycia Ameryki, fajerwerki nad mostem Brooklińskim obserwowało milion osób.
Gdy Statua Wolności obchodziła setne urodziny (1986 r.), trzy amerykańskie firmy wystrzeliły w powietrze 22 tysiące fajerwerków z 30 barek, pokazały 18 tys. niskoziemnych sztucznych ogni oraz efektów pirotechnicznych. Użyto 350 km kabli, a uroczystość obsługiwało 100 pirotechników.
W Polsce najpiękniejsze pokazy fajerwerków odbywają się latem na plaży w Ustce podczas Festiwalu Ogni Sztucznych.
Autor: Krzysztof Boczek (Focus.pl) Prawa autorskie © . Wszelkie Prawa Zastrzeżone.
Opublikowane: 2005-12-16 (308 odsłon)  [ Wróć ] Biblioteka index |