|
Tytuł: "Śmierć Marszałka"
Autor: Bogusław Wołoszański
Rozdział: Lis Pustyni Atakuje
W końcu maja 1942 r. dwaj generałowie - Rommel i Auchinleck - byli gotowi do następnego zwarcia. Obydwaj znali dość dobrze siły i zamierzenia strony przeciwnej.
Rommel wiedział, że jego wojska są mniej liczne, ale lepsze od alianckich. Miał pięćset sześćdziesiąt czołgów, bez mała połowę mniej niż alianci, ale wiedział, że jego PzKpfw III (282 czołgi) z działami kał. 50 mm i PzKpfw IV (40 czołgów) uzbrojone w działa kał. 75 mm przewyższają brytyjskie Matilda, Valentine i Crusader. Mógł jedynie obawiać się stu sześćdziesięciu siedmiu amerykańskich M3 Grant, ale i one miały liczne wady obniżające zdecydowanie wartość bojową sprzętu. Największe działo, kał. 75 mm, zamontowano nieruchomo w kadłubie i wycelowanie go wymagało manewrowania całym czołgiem. Wysoka sylwetka pojazdu (3,65 m) czyniła go doskonale widocznym i łatwym do zniszczenia. Brytyjczycy nie mieli dobrych armat przeciwpancernych. Ich artyleria dysponowała głównie działami dwufuntowymi (kał. 40 mm), zbyt słabymi, aby skutecznie zwalczać czołgi niemieckie z dużej odległości. Znacznie lepsze były działa sześciofuntowe (kał. 76,2 mm), ale w maju 1942 r. VIII armia miała ich tylko sto dwanaście. W powietrzu też sytuacja układała się na korzyść Niemców. Myśliwce Messerschmitt Bf 109F i G były lepsze niż brytyjskie Hurricane i amerykańskie Warhawk czy Kittyhawk, a niemieccy piloci - sprawniejsi od brytyjskich (kapitan Joachim Marseille zestrzelił sto pięćdziesiąt sześć samolotów angielskich, zanim zginął w wypadku nad El Alamejn 30 września 1942 r.).
Rommel mógł liczyć na sukces ofensywy, którą postanowił rozpocząć 26 maja o brzasku.
Początkowo walka toczyła się ze zmiennym szczęściem. Na prawym skrzydle Afrika Korps rozbił hinduską 3. brygadę zmotoryzowaną, ale w starciu z 7. dywizją pancerną stracił wiele czołgów. Na lewym skrzydle sytuacja Rommla była znacznie gorsza: alianci zatrzymali włoski XX korpus, a dywizje “Trieste” i “Ariete” poniosły poważne straty. Rommel wycofał się i przegrupował siły. “Lis pustyni”, nie mogąc rozbić wojsk alianckich we frontalnym ataku, postanowił wciągnąć je w zasadzkę, w której mógłby wykorzystać siłę ognia swoich strasznych armat kał. 88 mm. Na początku czerwca pod Sollum trzynaście armat zniszczyło sto dwadzieścia trzy z dwustu trzydziestu ośmiu brytyjskich czołgów. Teraz Rommel chciał powtórzyć ten sukces. Ustawił doskonale zamaskowane działa w pobliżu lotniska El Adem. O swoim planie poinformował dowództwo w Berlinie. Nie mógł przewidzieć, że jego zamiary są znane dowódcom brytyjskim. W Bletchley Park w Anglii zespół kryptologów odczytywał większość depesz Rommla, wysyłanych do Berlina i Rzymu, a p rzechwyconych przez brytyjskie stacje nasłuchowe. Były szyfrowane w maszynie Enigma; dzięki polskim kryptologom Brytyjczycy nauczyli się szybko i sprawnie poznawać ich treść.
W Bletchley Park po rozszyfrowaniu depeszy tłumaczono ją na angielski i utajniano treść przy użyciu szyfrów angielskich, a następnie przesyłano do kwatery generała Auchinlecka w Kairze. Konieczność zachowania jak najściślejszej tajemnicy nakazywała, aby jak najmniej oficerów wiedziało, z jakiego źródła pochodzą informacje o planowanych ruchach wojsk nieprzyjacielskich. W Kairze tylko trzej ludzie znali teksty niemieckich depesz: głównodowodzący, generał Auchinleck, dyrektor operacji wojskowych (Director of Military Operations) oraz szef wywiadu wojskowego (Director of Military Intelligence), pułkownik de Guingand. Przywilej ten nie obejmował dowódcy VIII armii, generała Neila Ritchiego. Jeżeli z depesz wynikała informacja istotna dla dowódcy VIII armii, był on powiadamiany listownie przez generała Auchinlecka (z zastrzeżeniem, by natychmiast po przeczytaniu list spalił) lub też docierał do niego pułkownik Guingand, aby osobiście przekazać wiadomość bez podania jej źródła.
Tak też się stało w czerwcu 1942 r. Generał Auchinleck, dowiedziawszy się o planowanej przez Rommla zasadzce, wysłał natychmiast pułkownika de Guinganda z ostrzeżeniem dla generała Ritchiego. Szef wywiadu pełnił swoją misję skrupulatnie. Liczył na to, że generał Ritchie - który spędził wiele miesięcy w kwaterze głównej w Kairze jako zastępca szefa sztabu - zorientuje się bez zbędnych wyjaśnień, jakie jest źródło informacji.
Pomylił się. Ritchie uważał, że ostrzeżenie przywiezione przez szefa wywiadu Kairu pochodzi z jego własnych źródeł wywiadowczych lub z zeznań jeńców niemieckich czy włoskich, a on, dowódca VIII armii, nie mógł dopuścić myśli, że w Kairze wiedzą więcej o planach wroga niż on na polu bitwy. Jego wywiad nie meldował o żadnych poważniejszych ruchach wojsk niemieckich w rejonie El Adem. Dlatego też generał Ritchie nie uwierzył w ostrzeżenia i w sobotę 13 czerwca 1942 r. trzysta czołgów ruszyło w stronę El Adem. Pełną szybkością wjeżdżały w świetnie zamaskowane “wilcze doły” i pola minowe. Te, które, usiłując uniknąć zagłady, raptownie hamowały i zakręcały, stawały się celem niemieckich dział kał. 88 mm. Obsługa doskonale zamaskowanych i rozstawionych armat czekała, aż brytyjskie czołgi obrócą się bokiem, wystawiając na strzał miejsca, gdzie pancerz był cieńszy; strzelali celnie z odległości od ośmiuset do tysiąca metrów. W ciągu kilku godzin Brytyjczycy stracili dwieście trzydzieści czołgów. Pozostało im jedynie szybkie wycofanie resztki oddziałów pancernych do Egiptu. Rommel parł na wschód, przekonany, że wkrótce przyjmie defiladę swoich wojsk pod piramidami.
Autor: Bogusław Wołoszańsi Prawa autorskie © . Wszelkie Prawa Zastrzeżone.
Opublikowane: 2005-09-23 (331 odsłon)  [ Wróć ] Biblioteka index |