|
Tytuł: "Śmierć Marszałka"
Autor: Bogusław Wołoszański
Rozdział: Wszyscy Przyjaciele Fuhrera
Canaris długo czekał w gabineciku przylegającym do sekretariatu kancelarii Hitlera. Wiedział oczywiście, dlaczego fuhrer go wezwał, i był zadowolony, że tak długo oczekuje na audiencję. W ciszy i spokoju mógł rozważyć każde słowo, które zamierzał wypowiedzieć. Sytuacja była bowiem bardzo poważna.
25 listopada 1943 r. Włosi obalili Mussoliniego i aresztowali go. Dla Niemiec sprawą niezwykłej wagi była teraz polityka nowego rządu marszałka Pietra Badoglia: pozostanie wierny Hitlerowi i będzie walczyć z wojskami alianckimi, które 9 lipca wylądowały na Sycylii, czy też podda się i otworzy drogę prowadzącą z południa do Niemiec. Wydarzenia we Włoszech mogły przesądzić o dalszym biegu wojny. W połowie 1943 r. Niemcy miały dość sił, aby w razie kapitulacji Włoch wprowadzić tam swoje wojska, które stawiłyby opór aliantom. W czasie konferencji, którą zwołał w dzień po obaleniu Mussoliniego, Hitler powiedział:”Jutro wyślę rozkaz do dowódcy 3. dywizji grenadierów pancernych, aby skierował do Rzymu specjalną jednostkę, która aresztuje rząd, króla, wszystkie te kreatury, a zwłaszcza następcę tronu, Badoglia, i całą tę bandę!”
Było oczywiste, że może wydać taki rozkaz. Należało więc go uspokoić zapewnieniem, że nowy rząd pozostanie wierny zobowiązaniom sojuszniczym. Canaris jednak znał prawdę. Od wielu lat Abwehra utrzymywała we Włoszech kilka tysięcy agentów, którzy wiedzieli o wszystkim, co działo się w tym kraju. Każde, nawet najtajniejsze, działanie rządu włoskiego, wszystkie najskrytsze plany były znane Canarisowi. Nie miał wątpliwości, że marszałek Badoglio zmierza do kapitulacji. Należało to ukryć przed Hitlerem za wszelką cenę. Każdy dzień opóźnienia w wysłaniu wojsk niemieckich do Włoch mógł przesądzić o szybszym zakończeniu wojny.
Admirał wstał z wygodnego fotela i podszedł do okna, za którym rozpościerał się piękny widok na ogród Kancelarii Rzeszy. Równe alejki, obsadzone rzędami pieczołowicie dobranych drzew, trawniki, wśród których wyrastają kępy bajecznie kolorowych kwiatów, tworzyły niezwykłą scenerię w kwaterze człowieka, który podpalił pół świata.
Canaris wiedział, że nadchodzi czas bardzo ryzykownych działań. Do pewnego czasu fuhrer będzie mu wybaczał wprowadzanie w błąd, uznając, że nie były to kłamstwa, lecz błędna ocena sytuacji. Jednakże w pewnym momencie zorientuje się, że szef wywiadu świadomie go dezinformuje. Mimo niebezpieczeństwa, postanowił kontynuować grę. Dotychczas prowadził ją bez najmniejszego potknięcia. Największa blaga, którą była sprawa Gibraltaru, przeszła mu bezkarnie.
Zaczęło się to 30 czerwca 1940 r., gdy szef Sztabu Dowodzenia Wehrmachtu, generał Alfred Jodl, zwrócił uwagę fuhrera na konieczność zajęcia Gibraltaru, co pozwoliłoby zamknąć Brytyjczykom drogę na Morze Śródziemne i przerwało szlaki komunikacyjne prowadzące ze wschodnich kolonii.
W połowie lipca Hitler zaakceptował plan i wydał rozkaz przygotowania operacji. Człowiekiem odpowiedzialnym za stronę wywiadowczą był oczywiście Wilhelm Canaris. Zorganizował on grupę ekspertów, która bezzwłocznie wyruszyła z fałszywymi paszportami do Hiszpanii, aby na miejscu zbadać możliwości zbrojnego opanowania Gibraltaru.
Mówiło się, że Abwehra rządzi Hiszpanią, i nie była to wielka przesada. Szefowi odziału wywiadu w Madrycie, Wilhelmowi Leissnerowi, podlegało 717 pracowników niemieckich i ponad 600 hiszpańskich, którzy przeniknęli do wszystkich najważniejszych urzędów swego kraju.
27 lipca ludzie Canarisa powrócili po dokładnej penetracji Hiszpanii i zdali sprawę ze swoich ustaleń. Na tej podstawie Canaris sporządził raport o możliwościach niemieckiej interwencji i opanowania Gibraltaru. Po lekturze tego dokumentu żaden odpowiedzialny dowódca niemiecki nie mógł podjąć decyzji o wprowadzeniu wojsk do Hiszpanii.
Canaris dowodził, że niespodziewany atak nie będzie możliwy, gdyż na granicy hiszpańskiej trzeba zmieniać podwozia wagonów ze względu na inny rozstaw torów w tym państwie. Taka operacja zaalarmowała Anglików i dała czas na ściągnięcie na “Skałę”, jak nazywali Gibraltar, dodatkowych sił. Szybkie przerzucenie wojsk przez Hiszpanię też było niemożliwe z powodu fatalnego stanu dróg i linii kolejowych. Desant powietrzny na Gibraltar miał mizerne szansę ze względu na silne wiatry i brak miejsca do wylądowania dużej liczby szybowców. Równie mało realny był desant z morza, gdyż strome zbocza dawały ogromną przewagę obrońcom, którzy długo mogli odpierać ataki.
Pewne szansę powodzenia istniały po “zmiękczeniu” obrońców długotrwałym bombardowaniem z morza przy użyciu co najmniej 16 dział kalibru 380 mm i 16 dział kalibru 210 mm, a w tym okresie było to niemożliwe.
Raport szefa Abwehry kończyło stwierdzenie, że w planowanej operacji zajęcia Gibraltaru absolutnie niezbędna jest pomoc Hiszpanów. Pozostawała jednak wątpliwość, czy generał Franco zdecyduje się zrezygnować z neutralności i stanąć przy boku Niemiec. Istniało pewne prawdopodobieństwo, że mógłby się na to zgodzić, obawiając się, że odmowa sprowokuje Niemców do wprowadzenia wojsk na terytorium Hiszpanii. Canaris postanowił rozproszyć obawy dyktatora.
Musiał działać bardzo ostrożnie. Nie mógł zlecić tego zadania podwładnym w Madrycie, gdyż nie wiedział, którzy z nich pracują również dla SD. Powierzył tę delikatną misję swemu najbliższemu współpracownikowi, doktorowi Josefowi Muellerowi.
Pojechał on do Rzymu, gdy tylko się dowiedział, że przybył tam hiszpański minister spraw zagranicznych, Serrano Sufier. W czasie dyplomatycznego przyjęcia stanął obok niego i, korzystając z okazji, gdy Suner przez chwilę został sam, zaczął szeptać mu do ucha informację, której nikt inny nie powinien usłyszeć:
- Admirał prosi pana, aby zechciał pan przekazać generałowi Franco, że powinien trzymać Hiszpanię poza tą grą, za wszelką cenę. Może uważacie, że pozycja jest bardzo silna? Nieprawda! Jest tragiczna i mamy niewielkie nadzieje na wygranie wojny. Franco może być pewny, że Hitler nie wejdzie zbrojnie do waszego kraju.
Gdy tylko Mueller przekazał informacje, odwrócił się i znikł w tłumie gości hiszpańskiej ambasady.
Minister Suner przekazał jego słowa bardzo dokładnie, a Franco wysłuchał bardzo uważnie. Nie miał zamiaru wprowadzać swojego państwa do wojny. Zapewnienie Canarisa, że Niemcy nie będą interweniować zbrojnie, miało ogromne znaczenie. Gdy spotkał się z Hitlerem 23 października 1940 r. w Hendaye u stóp Pirenejów, mówił zdecydowanie, że nie godzi się na udział w uderzeniu na Gibraltar.
Rezygnacja z neutralności państwa, które zostało wyniszczone w wojnie domowej, nie jest możliwa - argumentował generalissimus. Zrodziłoby to ogromne problemy, gdyż należało się spodziewać, że Stany Zjednoczone wstrzymałyby wówczas dostawy paliw i zboża, bez których słaba gospodarka hiszpańska załamałaby się, a w kraju wybuchła rewolta. Franco odrzucił wszystkie argumenty Hitlera, przekonany, że Niemcy zostawią Hiszpanię w spokoju.
To Canaris wytrącił fuhrerowi z ręki niesłychanie groźną broń - szantaż militarny. W ten sposób Niemcy przegrały wojnę o Gibraltar, zanim się rozpoczęła...
- Fuhrer oczekuje pana, admirale. - Jedna z sekretarek stanęła w drzwiach. Jej głos przerwał rozważania Canarisa, który ruszył w stronę gabinetu wodza, przekonany, że za wszelką cenę musi ukryć zamierzenia rządu włoskiego.
Ogromne, wysokie na ponad 3 metry, drzwi otworzyły się i admirał w towarzystwie jednego z adiutantów wszedł do olbrzymiego pokoju, gdzie za wielkim biurkiem siedział Hitler.
- Mein Fuhrer! - Canaris podniósł rękę i stanął dwa kroki przed biurkiem.
- To pan, admirale... - Hitler podniósł wzrok znad papierów i zdjął okulary. Tylko w otoczeniu najbliższych współpracowników używał powiększającego szkła lub okularów. - Zna pan sytuację we Włoszech. To dla mnie szczególnie ważne! Pan i von Roenne [szef wywiadu Sztabu Generalnego - BW] musicie podjąć nadzwyczajne wysiłki, aby dostarczyć mi ostateczną informację o zamierzeniach Włochów.
- Generał Enno von Rintelen [niemiecki attache wojskowy w Rzymie - BW] jest przekonany, że nic nie wskazuje na to, by Badoglio zamierzał nawiązać kontakt z aliantami - odpowiedział Canaris.
- Znam ten raport - przerwał mu Hitler. - Ale w tym zamieszaniu, jakie panuje we Włoszech, nie możemy gubić się w sprzecznych informacjach. Pan musi dojść prawdy! - Hitler pochylił się nad papierami.
- Tak jest. W ciągu najbliższych dni dostarczę raport, który powinien wyjaśnić wszystkie wątpliwości. - Canaris zasalutował i wyszedł z gabinetu.
30 lipca poleciał do Wenecji, gdzie oczekiwał na niego szef wywiadu włoskiego, generał Cesare Ame. Przez ostatnie kilka tygodni byli w ścisłym kontakcie. Od niego to Canaris dowiedział się, że Mussolini pod koniec urzędowania był pod silną presją członków rządu, domagających się zerwania z Niemcami. Generał informował też o planach obalenia duce i wreszcie o samym tym wydarzeniu. Te wiadomości pozostały jednak w sejfie admirała; nie dotarły do Hitlera.
- Co nowego, generale? - zapytał Canaris, gdy wsiadł na weneckiej ulicy do samochodu swego informatora.
Ten nie odpowiedział na pytanie; spojrzał tylko wymownie na kierowcę. Canaris z uśmiechem pokiwał głową, dając do zrozumienia, że kierowca jest zaufanym człowiekiem. Specjalnie wybrał samochód na miejsce rozmowy, gdyż uznał, że nie będą musieli obawiać się podsłuchu.
- 27 lipca rozeszły się pogłoski, że Niemcy lada moment mogą wkroczyć do Rzymu - zaczął niepewnie Ame.
- Może się tak stać, jeśli fuhrer nabierze przekonania, że Badoglio zamierza porozumieć się z aliantami.
- Wszystko zależy od tego, jak późno Hitler dowie się o tym, i jak daleko w tym czasie zdążą zajść alianci - odparł generał.
- Czy rozmowy z aliantami są zaawansowane?
- Tak, kapitulacja sił włoskich to sprawa najbliższych dni.
- Co możemy zrobić?
- Opóźnić dotarcie tej informacji do Hitlera. Proszę pana o to. Tych kilka dni może zadecydować o życiu tysięcy Włochów i dalszych losach wojny...
- Zdaję sobie z tego sprawę - powiedział cicho Canaris.
Jednakże tajemnicy nie udało się utrzymać. Przeciek nastąpił z najmniej spodziewanej strony.
29 lipca o 11.00 generał Alfred Jodl otrzymał od ministra poczt zalokowaną kopertę z literą “U”, oznaczającą, że koperta zawiera stenogram rozszyfrowanej rozmowy telefonicznej między Anglią i Stanami Zjednoczonymi.
A oto treść przesłanego Jodłowi dokumentu:
O godz. l nad ranem czasu środkowoeuropejskiego 29 lipca przechwycono rozmowę telefoniczną między premierem Winstonem Churchillem i prezydentem Franklinem Delano Rooseveltem, dotyczącą odezwy do narodu włoskiego i podjęcia rokowań na temat zawieszenia broni.
Churchill powiedział: Nie chcemy występować z określonymi warunkami zawieszenia broni, dopóki nie zrobią tego Włosi.
Roosevelt: W porządku.
Churchill: Możemy poczekać jeden lub dwa dni.
Roosevelt: Zgadzam się.
Churchill: Do tego czasu problem jeńców wojennych w Italii zostanie rozstrzygnięty tak, by zapobiec przetransportowaniu ich do “kraju Hunów” [czyli Niemiec - B W].
Dalsza część stenogramu wskazywała jednoznacznie, że alianci prowadzą z Wiochami tajne rokowania.
Hitler pozbył się ostatnich złudzeń.
Jakim jednak cudem Niemcy poznali treść rozmowy Churchilla z Rooseveltem? Churchill telefonował do Waszyngtonu z podziemnego bunkra w centrum Londynu. Zainstalowano tam aparat telefoniczny połączony ze specjalną centralą wielkości kilku sporych szaf, ustawionych 3 kilometry dalej, w podziemiach domu towarowego Selfriedges. Stamtąd radiowe sygnały biegły za Atlantyk tak zniekształcone, że nikt, kto nawet przechwyciłby je, nie mógłby zrozumieć, o co chodzi. Był to wynik używania urządzenia nazywanego A-3, a zainstalowanego prawdopodobnie w sierpniu 1939 r.
Już w październiku 1939 r. niemiecki agent przeczytał w “New York Timesie” informację o “bezpiecznym telefonie” i powiadomił o jego istnieniu centralę w Hamburgu. W Niemczech sprawą zajęło się laboratorium Ministerstwa Poczty, któremu podlegały wszystkie sprawy łączności. Naukowiec o nazwisku Vetterlein do marca 1942 r. skonstruował kopię nadajnika i odbiornika, a w pobliżu Eindhoven ustawiono gigantyczną antenę, która miała przechwytywać zniekształcone rozmowy. W tym samym więc czasie, gdy prezydent Roosevelt słyszał odszyfrowane słowa Churchilla, rejestrowała je również niemiecka stacja. Niemieckie urządzenie było tak doskonałe, że opuszczało zaledwie pojedyncze sylaby w chwili, gdy angielskie i amerykańskie urządzenia zmieniały (co 20 sekund) kanały. W ten sposób Hitler dowiedział się o planowanej kapitulacji Włoch.
W tym samym czasie dotarł do niego raport Abwehry, sporządzony przez Canarisa, jednakże nie podpisany przez niego:
Dążenie Włochów do stawienia oporu aliantom jest niezłomne w narodzie i siłach zbrojnych. Rząd jest zdecydowany zastosować bezwzględne środki w celu kontynuowania wojny. Negocjacje pokojowe są nie do pomyślenia i nic takiego nie zostało podjęte, nawet przez papieża. 27 lipca rozeszły się pogłoski, że Niemcy planują wejście do Rzymu i przywrócenie Mussoliniego do władzy. Gen. Vittorio Ambrosio [naczelny dowódca wojsk włoskich - BW] nie przywiązuje do tych pogłosek większej wagi.
Hitler nie uwierzył w informacje zawarte w raporcie, ale głębokie przekonanie, wywiadu o wierności Włochów, zdezorientowało go i opóźniło reakcję.
Dopiero wiadomość o podpisaniu kapitulacji (3 września) wywołała furię fuhrera. Wydał rozkaz okupacji Włoch i zatopienia włoskiej floty, która, dysponując 6 nowoczesnymi pancernikami, wciąż stanowiła potęgę. Samoloty Luftwaffe zaatakowały zdalnie sterowanymi rakietami HS 293 pancernik Roma i zatopiły go. Inny okręt został poważnie uszkodzony.
W czasie gdy we Włoszech trwała akcja odwetowa, Walter Schellenberg udał się do Himmlera i położył na jego biurku teczkę.
- Czy to coś ważnego? - zapytał Himmler, choć zdawał sobie sprawę, że szef wywiadu nie zajmowałby mu czasu błahymi sprawami.
- Owszem. To bardzo ważne - Schellenberg wypowiedział te słowa ze szczególnym naciskiem.
Himmler wskazał mu fotel przy biurku, założył okulary i zaczął czytać raport w czarnych okładkach. Wyglądał jak inkasent elektrowni odczytujący zapis licznika. Złowroga potęga tego człowieka zupełnie nie pasowała do fizjonomii skromnego urzędnika.
Czarna teczka zawierała zeznanie szofera, który w Wenecji wiózł Canarisa i generała Ame. Ten człowiek od dawna był na usługach SD. Canaris zaś był przekonany o jego pełnym oddaniu Abwehrze i jemu osobiście.
Himmler przeglądał dokumenty wyraźnie zdenerwowany.
- Niech pan zostawi to dossier u mnie - powiedział wreszcie. - Zwrócę na nie uwagę fuhrera, gdy nadejdzie stosowna okazja.
Schellenberg zasalutował i wyszedł. Nie wypadało mu pytać, dlaczego Himmler nie chce natychmiast wykorzystać żelaznego dowodu zdrady Canarisa. Być może uznał zeznanie szofera za zbyt słabą broń w walce z Canarisem? A może szef Abwehry znał kompromitujące szczegóły z życia szefa SS i trzymał go w szachu?
Upadek Canarisa nastąpił niespodziewanie i z bardzo błahego powodu.
Autor: Bogusław Wołoszańsi Prawa autorskie © . Wszelkie Prawa Zastrzeżone.
Opublikowane: 2005-08-15 (275 odsłon)  [ Wróć ] Biblioteka index |