Załóż konto Strona główna  ·  Foto  ·  Download  ·  Twoje konto  ·  Wyślij newsa  ·  Forum  

Menu strony
Radio Radio
TV Video-stacja
Forum
Regulamin & Kontakt
Wyraź siebie
Twoje konto

Zasoby

Ostatnie posty na Forum?

Społeczność TS

Czy jesteśmy tu sami? (Kategoria >> Focus)


Gdzieś poza Ziemią istnieje jej bliźniak - żyjąca planeta? Gdzie są nasi kosmiczni bracia i jak wyglądają?


Nowy układ planetarny na granicy gwiazdozbiorów Skorpiona i Strzelca odkryli na początku roku polscy astronomowie. To jeden z najdalszych znanych układów. Amerykańscy astronomowie niedawno natrafili z kolei na najmniejszą ze znanych dotąd poza Układem Słonecznym planetę. Jej gwiazda - Gliese 876 - świeci w konstelacji Wodnika. Planeta okrąża ją zaledwie w 2 dni.
Odżyły więc nadzieje, że w kosmosie uda się znaleźć analogie do układu Ziemia-Słońce, że być może gdzieś w odległej galaktyce krążą kuzynki Ziemi, że "tam" też jest życie...
"Odkryty przez nas ostatnio układ planetarny to duża planeta, trochę cięższa niż Jowisz, krążąca wokół swego słońca w odległości około trzech jednostek astronomicznych" [odległości Ziemia-Słońce] - mówi prof. Andrzej Udalski, kierownik zespołu OGLE (Optycznego Soczewkowania Grawitacyjnego), który szuka nowych obiektów w kosmosie. "Przypomina więc on nieco nasz Układ Słoneczny, gdzie największa planeta, Jowisz, krąży wokół Słońca w odległości około pięciu jednostek astronomicznych".
W nowo odkrytym układzie nie zaobserwowano innych planet, ale jest bardzo możliwe, że mogą tam być. "Gdybyśmy mieli ogromne szczęście i planeta o masie Ziemi byłaby korzystnie ustawiona na orbicie, to używaną przez nas metodą moglibyśmy ją bez kłopotu zarejestrować" - wyjaśnia prof. Udalski. "Są i pewne różnice między odkrytym układem a naszym Słonecznym. Największa to fakt, że jego gwiazda centralna jest lżejsza dwa-trzy razy niż nasze Słońce. Świeci więc dużo słabiej".

Układ nietypowy
Często zastanawiając się nad tajemnicami wszechświata, bezwiednie przykładamy doń ludzkie miary, za punkt odniesienia biorąc Ziemię jako wzorzec żyjącej planety, a Układ Słoneczny traktując jako swego rodzaju kosmiczny szablon. Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna.
Wśród około 150 układów planet, które odkryto w ostatniej dekadzie, zaobserwowano wielką różnorodność konfiguracji. "Dzięki temu wiemy już, że nasz Układ Słoneczny nie jest jedynym i nie jest typowym" - mówi prof. Udalski. "Są układy, w których duże i ciężkie planety krążą bardzo blisko swoich gwiazd macierzystych. Tam nie ma szans na istnienie małych planet typu Ziemi. Wydaje się, że planety typu ziemskiego mogą występować tylko w układach, gdzie planety ciężkie są dość daleko od gwiazd macierzystych (czyli dokładnie takich, jakie ostatnio odkrywamy). Detekcja planet o niewielkiej masie jest bardzo trudna metodami używanymi dotąd z wyjątkiem mikrosoczewkowania, które właśnie z powodzeniem zastosowaliśmy do znajdowania planet".
Najmniejsze odkryte planety pozasłoneczne ważą tyle, co Neptun czy Uran z Układu Słonecznego (czyli 10-15 razy tyle co Ziemia). Ostatnio odkryta przez Jacka Lissauera i Eugenio J. Riverę jest zaledwie 7-krotnie większa od Ziemi.

Profesor Udalski nie ma wątpliwości: "Różnorodność odkrywanych planet pozasłonecznych wskazuje, że planety bliźniacze do Ziemi powinny istnieć w Galaktyce. Inna sprawa - co na nich jest. Tu odpowiedzi pewnie długo jeszcze nie będzie". Twórcy filmów i literatury science fiction od dawna jednak snują wizje odległego galaktycznego świata. Ich bohaterowie - mieszkańcy kosmicznych rubieży - przybierają zaskakujące kształty. Prawdziwym zaskoczeniem może być jednak dopiero odkrycie innych form życia. Ludzka pomysłowość jest bowiem mocno ograniczona.

Ziemski pryzmat
Gdyby dokładniej przyjrzeć się stworzeniom zrodzonym w głowach autorów powieści i filmów science fiction, okazałoby się, że są one mniej zróżnicowane niż efekty ewolucji na naszej planecie. Meduzę, bakterię, słonia, kaktus i pszczołę różni więcej niż bohaterów "Gwiezdnych wojen" czy "Star Treka". Jesteśmy tak ograniczeni przez zmysły, że nie umiemy sobie wyobrazić czegoś, co łamałoby zasady naszej percepcji. Większość istot pozaziemskich wymyślonych przez amatorów to tylko zmutowane, powiększone lub zmniejszone hybrydy stworzeń żyjących na Ziemi.
Do rozważań o możliwości powstania życia poza naszą planetą ostatnio włączyli się poważni uczeni, powstała nowa dyscyplina naukowa nazywana astro- lub egzobiologią. Jej adepci nie zajmują się już fantazjowaniem, lecz - korzystając z najnowszych osiągnięć biologii, biochemii, genetyki i astronomii - starają się ustalić, jakie warunki panowały na Ziemi, gdy pojawiło się na niej życie i gdzie we wszechświecie mogły lub mogą występować podobne. Dzięki tym informacjom większego sensu nabierają programy penetracji kosmosu, gdyż z grubsza wiadomo czego szukać.
Astrobiolodzy zakładają, że życie ma pewne cechy wspólne, więc zamiast badać kosmos na oślep, należy skupić się na obiektach porównywalnych z naszą planetą. Ich dociekania mają charakter czysto teoretyczny, ale już zainteresowały agencję badań kosmicznych NASA, przy której w roku 1998 powołano Instytut Astrobiologii. Śladami Amerykanów poszli Europejczycy, organizując Sieć Stowarzyszeń Astrobiologicznych (EANA).

Technika pozwala dziś już nie tylko na opisywanie alternatywnych światów, ale też na kreowanie ich w rzeczywistości wirtualnej.

Transmisja z Darwina 4
Pionierską próbę przeprowadziła telewizja Discovery, tworząc fikcyjną planetę Darwin 4. W jej projektowaniu pomagali naukowcy, eksperci NASA i Jet Propulsion Laboratory, w którym powstały m.in. sondy Mariner i Cassini. Film "Wirtualna podróż na planetę Darwin 4" jest więc fikcją, ale opartą na solidnych podstawach.
Przyjęto założenie, że Darwin 4 jest odległy o 6,5 roku świetlnego od Ziemi, ma 60% jej grawitacji i dwa słońca. Na podstawie tych danych przeprowadzono symulację procesu ewolucji. Efekty widzowie mogą oglądać "okiem" dwóch sond kosmicznych, które dotarły na planetę. Największą zaletą filmu jest jego paradokumentalny charakter. Wszystko wygląda tak, jakby sondy rzeczywiście wysyłały na Ziemię zarejestrowane obrazy. Relacje z kosmosu przeplatają się z wypowiedziami naukowców. Głos zabierają m.in. Craig Ventur (kierownik zespołu, który opracował pierwszą mapę ludzkiego genomu), Micho Kaku (współautor najnowszej teorii budowy materii, tzw. teorii strun), Stephen Hawking (najbardziej znany współczesny fizyk teoretyk), Jim Garvey (szef projektów naukowych NASA), a także George Lucas, twórca "Gwiezdnych wojen". Nikt nie wykluczył możliwości istnienia życia pozaziemskiego.
Czy jednak wygląda ono tak, jak na Darwinie 4, gdzie szablopalczasty drapieżnik Daggerwrist (Sztyletnik) ugania się za roślinożernym Gyro-Sprinterem? Na planecie o mniejszej grawitacji zwierzęta byłyby prawdopodobnie większe i bardziej zwinne, więc autorzy filmu nadali im te cechy.
Według podobnej logiki tworzyli inne organizmy. Są to jednak nadal tylko spekulacje, których nic dotąd nie potwierdziło. Oznacza to, że planety, na których rzeczywiście mogło pojawić się życie, są przed nami ciągle ukryte.









Autor: Katarzyna Pomorska (Focus.pl)

Prawa autorskie © . Wszelkie Prawa Zastrzeżone.



Opublikowane: 2005-07-23 (365 odsłon)

[ Wróć ] Biblioteka index


Wszelkie prawa zastrzeżone 2004-2012 © Twoja-Strona.Net. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne z akceptacją regulaminu

Teledyski.Info | Pobieracz.Net | Hostuje.net | Torenty.biz | Wordpressy.pl | 1ts.pl

System Cache v1.0 włączony. Kopia cache.